podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Azja » Azja Centralna
reklama
Natalia i Kamil
zmień font:
Azja Centralna
artykuł czytany 9936 razy
Po przekroczeniu granicy nie ma już marszrutek , ale kierowcy "shared taxi" oferują nam swoje usługi; cena wywoławcza za taxi do Dushanbe to 30 USD od osoby, my chcielibyśmy się tam dostać za 30 tadżyckich somoni TJS (1 USD = 3 TJS). Postanawiamy pojechać do Penjikent i tam zapoznać się z cenami rynkowymi. Na miejscu ceny konkurencyjne. Udało się nam wynegocjować cenę 30 somoni od głowy! Pod warunkiem, że kierowcy uda się znaleźć jeszcze dwie dodatkowe osoby do samochodu. Pojedziemy Nivą, ostatecznie w towarzystwie jeszcze czterech nowych pasażerów (jeden z nich - 4-letni malcik pojedzie w bagażniku, który - jak przystało na samochód terenowy - posiada okno).
10.03 - wyruszamy, pojedziemy przez ok. 9 godzin, przez Fanskie Góry. Co jakiś czas kontrola drogowa, kierowca musi płacić łapóweczkę za malcika jadącego w bagażniku. Fakt, iż na tylnym siedzeniu siedzi czterech pasażerów, chyba nie jest dużym wykroczeniem.
Sama już nie wiem, czy obowiązuje tu ruch prawo- czy lewostronny. Jedzie z nami student prawa, który raz w roku na 40 dni jedzie do Dushanbe na studia i egaminy, studiuje zaocznie. Pokazuje nam konstytucję tadżycką. Z wersji angielskiej dowiadujemy się m.in. że ziemia jest własnością państwa, a członkowie parlamentu muszą mieć wyższe wykształcenie. W porównaniu z Uzbekistanem w Tadżykistanie panuje dużo większa swoboda.
Pierwsza nieplanowana przerwa obiadowa, silnik się przegrzał, my trochę też. Takich przerw będzie więcej, w wyższej partii gór - co kilkadziesiąt metrów.
Nie jesteśmy głodni, zamawiamy piwko "Zygoliewskoje", słabe i zimne - dobre. Ruszamy dalej, z drogi znika asfalt, wspinamy się pod górę, na zakrętach tumany kurzu unoszą się nad nami. Droga jest wąska, ale na razie mały ruch. Jesteśmy już wysoko. Podzieliłam się swoimi wrażeniami z pasażerami, oni odpowiedzieli, że to jeszcio niciewo, to pierwyje pietro. Pytam, ile jest pięter - odpowiedź i śmiech: dziesięć. Czeka nas przejazd przez przełęcz położoną na wysokości 3306 metrów. Najwyższy szczyt to ośnieżona Bolszaja Gania. Mijamy białe wołgi chłodzące silniki, tiry chłodzące hamulce. Kierowca zobaczył, że się trochę boję i tak go to podbechtało, że podjechał kilka razy pod samą krawędź, żeby było jeszcze bardziej strasznie.
Po zjechaniu z gór kosztujemy tadżyckiego kefiru. Około 19 przyjeżdżamy do Dushanbe. Udajemy się na poszukiwanie kwatery podanej w Lonely Planet. Jak się okazuje, taka kwatera nie istnieje. Hotele drogie, jakiś chłopak zagaduje. Szczęście uśmiecha się do nas: okazuje się, że mamy wspólnego znajomego. Przez kolejne dni będziemy gościć u niego. Czeka nas spotkanie z Imperium... Ovir, MSZ. Odebranie pozwolenia do Pamiru (GBAO). Biurokracja rulez!

Tadżykistan, 25.08.2004

Natalia:
Udajemy się rano do Travel Agency odebrać GBOA permit. Na miejscu okazuje się, że będzie to trwać co najmniej tydzień (mimo, że zapewniali nas przez Internet, że maksymalnie jeden dzień), musimy najpierw zarejestrować się w Ovirze, no i cała ta śpiewka. Trzy dni biegania i wziątka 25 USD od głowy, coby sługom narodu chciało się szybciej pracować.
Strona:  « poprzednia  1  2  3  [4]  5  6  7  8  9  10  11  12  następna »

górapowrót
kursy walutkursy walut
[Źródło: aktualny kurs NBP]