podróże, wyprawy, relacje
reklama
Wybrane podróże
Wilhelm Karud
Gospodarstwo rybackie w Trzeboniu na południu Czech od niedawna ma specyficzne wydatki. Każdemu myśliwemu, który przyniesie dziób zastrzelonego kormorana, wypłaca 300 koron. Jako, że kormorany są w Czechach pod ochroną, rybacy musieli wyprosić zgodę na odstrzał tych ptaków w ministerstwie środowiska naturalnego. Co się stało? Największe w całej Europie trzebońskie stawy rybne od kilku lat pustoszone są przez kormorany - dorosły osobnik wcale nie ...
więcej
Wilhelm Karud
Czarterowy lot z Poznania do Heraklionu trwał nieco ponad trzy godziny. Nad rumuńskimi Karpatami trochę nami potelepało a potem już całkiem sielankowo syciliśmy oczy cudownym widokiem Bałkanów z wysokości jedenastu tysięcy metrów. Wyraźna, szarawa nić Dunaju, różnozielone fałdki Rodopów, strzępiasty kształt Półwyspu Chalcydyckiego i usiany dziesiątkami wysepek lazur północnych partii Morza Śródziemnego. Mimo, że każdy następny lot przeżywam ze ...
więcej
Marzena Kądziela
Caracas nocą wygląda bajecznie. Tysiące małych, świecących punkcików na wzgórzach miesza się z gwiazdami. Trudno dostrzec granicę między ziemią i niebem. Jasne światło dnia pokazuje obraz charakterystyczny dla wszystkich wielkich miast Ameryki Południowej - kontrast między bogactwem i niewyobrażalną wręcz nędzą.
więcej
Wilhelm Karud
Nigdy nie zapomnę soczystej kolorystyki bazarów w radzieckiej Azji Centralnej z czasów, gdy mandarynki były u nas marzeniem. Za drobne kopiejki można było tam nabyć nie tylko znane nam z pewexu banany, cytryny czy ananasy ale przebogaty asortyment dziwnych czasami wyglądem i smakiem owoców, warzyw oraz przypraw. Obok stosu arbuzów, melonów i granatów kupujący przebierali w zwałach bakłażanów, ajwy i churmy. Suszone figi i kiszony czosnek ...
więcej
Maciej Doberstein
W pewnej chwili samolot zaczął nurkować z przeraźliwym świstem spotęgowanym naszym wrzaskiem. Kto żyw jeszcze na pokładzie - darł się jak opętany a tu i ówdzie warczącym basem dawały znać o swoim istnieniu co wrażliwsze odbytnice. Wreszcie, przy akompaniamencie chóralnie pękających bębenków w uszach pasażerów, samolot wyrównał, dotarł do płyty lotniska z głuchym plaśnięciem oraz finezja spasionej kury. Przestaliśmy się drzeć (a także warczeć, co ...
więcej