Większość turystów jedzie dziś głównie do południowo - zachodniej Norwegii, by zobaczyć fiordy w okolicach Bergen i Alesund, stolicę Oslo i Trondheim. Postanowiłem pojechać dalej, by podziwiać piękne Lofoty, pasące się renifery w tundrze, być na Nordkapp i odwiedzić w Rovaniemi świętego Mikołaja.

Na początek - Dania
Pierwsze dwa dni poświęciliśmy na dojazd i zwiedzanie Danii. To wyspiarskie królestwo (446 wysp) zachwyca swą portową stolicą oraz przypomina swym symbolem - Syrenką - Warszawę. Ale to zupełnie inne miasto. Port z Syrenką, piękny pałac królowej Małgorzaty, kamieniczki nad kanałem oraz browar Carlsberg to obowiązkowe punkty programu w mieście Andersena. Jedziemy 50 km na północ do miasta Helsingor z zamkiem Kronborg, pochodzącym z XV w. (zamek Hamleta), w którym Szekspir umieścił akcję swojego utworu.
Największy półwysep
Następnego dnia przepływamy na drugą stronę cieśniny Sund do Helsinborgu na największy półwysep Europy - Skandynawski (800 tys. km2) i pędzimy autostradą prosto na północ do Oslo. Oslo - stolica królestwa Norwegii, niezbyt duża, w której mieszka ok. 500 tys. ludzi. Miasto pięknie położone na końcu Oslofiordu. Na początek zwiedzamy park Vigelanda - norweskiego rzeźbiarza. W parku są 192 rzeźby przedstawiające 600 ludzi w różnych pozycjach. Udajemy się do centrum, aby zobaczyć siedzibę króla oraz przejść się jedną z ulic miasta z luksusowymi hotelami i restauracjami. Zwiedzanie kończymy około 1:00, kiedy słońce dopiero zachodzi. Rano udajemy się na półwysep Bygdoy, aby obejrzeć statek Fram, na którym pływali Amundsen i Nansen. Amundsen zdobył na nim biegun południowy. Oglądamy też łodzie z RA I i RA II, na których Heyerdal przepłynął z Peru na wyspy Polinezji. Oczywiście nie możemy ominąć skoczni w Holmenkolen, z której wierzchołka podziwiamy Oslofiord i stolicę Norwegii. Kierujemy się na północ do Lillehammer. Wyjeżdżamy na skocznie olimpijskie, skąd podziwiamy piękne miasto olimpijskie z 1994 roku położone nad największym jeziorem Norwegii - Mjosa. Niestety nie udało nam się zwiedzić jednego z największych skansenów ze względu na późną porę.
Góry Skandynawskie
Jadąc coraz bardziej na północ w kierunku Trondheim przez piękne doliny wśród Gór Skandynawskich, skręcamy w kierunku Andalsness, a następnie Geiranger, aby zobaczyć ponoć najpiękniejszy fiord w Norwegii. Jedziemy malowniczymi drogami Trolów i Orłów przez przełęcze i U-kształtne doliny polodowcowe, z których ścian spadają wodospady. Po drodze mijamy także wielkie wyzwanie dla alpinistów - słynną "Ścianę Troli". Dojeżdżamy nad Geiranger Fiord. Pierwsze spojrzenie z Drogi Orłów - zachwycenie. Wodospady spadające ze spadzistych ośnieżonych szczytów, słońce i zieleń wody morskiej faktycznie sprawiają, że można długo podziwiać piękno tego miejsca i zastanawiać się nad jego przeszłością. Zjeżdżamy do Geiranger, wchodzimy na statek, aby przepłynąć przez fiord. Wysokie góry ze szczytami o wysokości ponad 1000 m n.p.m. Liczne wodospady i te najpiękniejsze - Siedem Sióstr i Narzeczony. O 19:00 wyruszamy na szczyt Dalsnibba (1499 m n.p.m.), aby z góry podziwiać Fiord Geiranger i Góry Skandynawskie. Jedziemy Złotą Drogą i przy schronisku z pamiątkami odbijamy na wąską Nibbvegen - drogę zbudowaną w 1939 roku. Ta bita droga wije się serpentynami na półkach skalnych, często bez barierek!! Mamy szczęście góra dzisiaj nie jest spowita chmurami, jak to zwykle tutaj bywa i o godzinie 21:00 jesteśmy na szczycie. Ze szczytu roztacza się piękna panorama na Geiranger Fiord, ośnieżone Góry Skandynawskie i zamarznięte jeziora polodowcowe (choć jest czerwiec temperatura na górze wynosi -2 st. C). Zjeżdżamy ze szczytu zmarznięci i zmęczeni. Jest 21:30, a słonce świeci jeszcze wysoko nad horyzontem.
Trondheim
Naszym kolejnym etapem podróży było trzecie co do wielkości miasto w Norwegii - Trondheim. Do XVI w. nazywane Nidaros. Przez dłuższy czas było siedzibą władców norweskich, tutaj także zbierał się pierwszy parlament norweski. Jednak najważniejszym zabytkiem miasta jest katedra Nidaros - największa budowla średniowieczna w Skandynawii. Budowla jest zbudowana w miejscu grobu Olafa II - pierwszego świętego Norwegii. Budowę rozpoczęto w połowie XI w., a w 1132 r. otrzymała prawa katedry. Po zwiedzeniu wnętrza katedry ozdobionej rzeźbami, które odnowił słynny rzeźbiarz norweski Vigeland, udaliśmy się pod Pałac Arcybiskupi - Erkebispegarden - najstarszy świecki budynek w Skandynawii. Obejrzeliśmy jeszcze centrum miasta z pomnikiem Olafa Tyrgvasona, założyciela miasta i udaliśmy się w dalszą drogę w kierunku koła podbiegunowego. Na nocleg zatrzymaliśmy się po stronie szwedzkiej w miasteczku Tarnaby - słynnego w Szwecji ośrodka sportów zimowych, gdzie podziwialiśmy zagospodarowanie i porządek w kurorcie.
66°33' - jesteśmy na kole podbiegunowym!
Górzysty krajobraz Gór Skandynawskich, śnieg, słońce, droga, linia kolejowa i Polarsirkelsenteret - Centrum Kręgu Polarnego wybudowane specjalnie dla turystów. Kupujemy kartki pocztowe, podbijamy okolicznościowy stempel i kupujemy certyfikat przekroczenia koła podbiegunowego północnego. Gdy wyjdziemy poza budynek, przed nami roztacza się piękny widok na ośnieżone szczyty, pustka i ogromna łąka z ponad tysiącem kamiennych troli, które turyści układają, wierząc, że może kiedyś tu powrócą. Aby wrócić w to samo miejsce, my też budujemy trola. Jedziemy drogą przez piękną dolinę Saltdalen oraz mijamy piękny Saltfjorden. Dojeżdżamy do miasteczka Skutvik, skąd kierujemy się do miasta Svolvaer - stolicy Lofotów, na których mieszka 24 tys. ludzi. Prom przepływa przez Vestfjorden. Pogoda dopisuje przez cały czas, możemy podziwiać piękną panoramę tych wysp-gór wyrastających wprost z granatowego morza. Lądujemy na wyspie Austvagoy - najbardziej na północ wysuniętej wyspie Lofotów. Jedziemy w kierunku drugiej wyspy Vestvagoy, gdzie obok miasteczka Stamsund zakwaterowujemy się na trzy dni w domkach na campingu.
Austvagoy
Następnego dnia wracamy na wyspę, na którą dowiózł nas prom i zwiedzamy miasteczko Kabelvag z największym kościołem - katedrą Lofotów, drewniany żółty budynek mogący pomieścić około 500 osób. Zwiedzamy także akwarium z fokami i innymi rybami. Jedziemy do Hennigsvaer - miasteczka nazywanego Wenecją ze względu na swe położenie na maleńkich wysepkach poprzecinanych kanałami i połączonych mostem z Austvagoy. Spacerujemy po miasteczku. Cisza i spokój. Oglądamy słynne na Lofotach domki rybackie, tzw. rorbuery, które można wynająć i spędzić w nich urlop. Wracamy na Vestvagoy do miasteczka Leknes, gdzie spacerujemy po centrum, jemy kolację i wracamy na "noc" na camping.
Miasteczko A (czyt. O)
Kolejny dzień z piękną pogodą. Udajemy się więc na wyspę Falkstadoy, na którą wjeżdżamy 1780-metrowym tunelem. Jedziemy wybrzeżem Morza Norweskiego, podziwiamy piękne zatoki i białe plaże. Mijamy miasteczka: Ramberg - centrum zdrowotne Lofotów oraz Hamnoy z portem i czerwonymi rorbuerami. Wjeżdżamy na wyspę Moskenes - ostatnią na Lofotach, gdzie zwiedzamy urocze portowe miasteczko Reine, z zatoczkami i rorbuerami. Jedziemy do miasteczka A (czyt. o) o najkrótszej nazwie na świecie, ostatniej miejscowości na Lofotach. Tutaj kończy się droga E10. Robimy zdjęcia przy znaku z nazwą miejscowości, spacerujemy po miasteczku i wracamy na nocleg, podziwiając po drodze piękne Lofoty i Vestfjord. Nasz czas na Lofotach się kończy. Pobyt na wyspach lofockich był niezwykły. Poznaliśmy każdą z wysp: Austvagoy, Vestvagoy , Flakstadoy i Moskenes. To były przeżycia niecodzienne. Oryginalna przyroda, kolorowe domki, fiordy i mało ludzi sprawiły, że odpoczęliśmy tutaj, a zarazem dużo zobaczyliśmy i chętnie byśmy tam jeszcze powrócili.
Azymut na NORDKAPP
Wyjeżdżamy wcześnie rano. Przejeżdżamy przez wyspy Vesteralen krętą, położoną nad fiordami drogą. Dojeżdżamy niedaleko Narviku, który podziwiamy z drugiego brzegu Ofotfjorden. Pięknie położone miasto z górującym kościołem oraz górami poprzecinanymi trasami narciarskimi, które podczas wojny było prawie w większości zniszczone. Udajemy się w dalszą drogę w kierunku Nordkapp. Wybieramy dłuższą, ale za to szybszą drogę przez Szwecję i Finlandię. Wjeżdżamy do Laponii. Droga często prosta kilometrami przez tajgę (ogromne lasy brzozowe). Dojeżdżamy do Kiruny słynnej z kopalni rud żelaza. Z drogi widzimy ogromną rozkopaną górę z maszynami i cały kompleks kopalni. Jedziemy dalej przez Laponię. Stajemy na jednym z parkingów, gdzie spotykamy Laponkę w stroju regionalnym sprzedającą skóry i poroża z reniferów. Robimy zdjęcie mieszkance tutejszej krainy wraz z jej stoiskiem i ruszamy dalej. Po drodze mijamy stada reniferów. Dojeżdżamy ponownie do Norwegii do miasta Alta - małego miasteczka nad Altafjorden. Do Nordkapp pozostało nam jeszcze 230 km. Przyroda zaczyna się stopniowo zmieniać w tundrę. Po 200 km dojeżdżamy do wyspy Mageroya, na której znajduje się Nordkapp. Na wyspę wjeżdżamy przez tunel liczący 6600m. Na wyspie już tylko tundra. W połowie drogi zatrzymujemy się, by zrobić zdjęcia dużemu stadu reniferów. Wszyscy widzą je pierwszy raz na oczy. Przechodzą sobie one swobodnie przez drogę i jedzą porosty. W końcu dojeżdżamy o 2:00 w nocy na Nordkapp (Przylądek Północny). Jesteśmy na najdalej wysuniętym punkcie naszego kontynentu! Niestety mgła i deszcz spowodowały, że nie zobaczyliśmy nic poza zabudowaniami i pomnikiem globusa. A tak chcieliśmy zobaczyć Morze Arktyczne i piękne 300-metrowe urwisko. Wracamy zmarznięci z Nordkapp, ale możemy się w domu pochwalić, że byliśmy na 71°10'21''. Kierujemy się z powrotem na południe w kierunku Rovaniemi.
Miasteczko świętego Mikołaja
Jedziemy znów przez Laponię, którą pokrywają lasy oraz nieskażona przyroda. Dojeżdżamy nad jezioro Inari, gdzie podziwiamy niezliczone wysepki i głazy narzutowe na jeziorze. Po około 300 km jazdy ponownie przekraczamy koło podbiegunowe, tym razem w miasteczku świętego Mikołaja w Rovaniemi. Zwiedzamy zabudowania, wysyłamy kartki, robimy małe zakupy i chcemy się spotkać ze świętym Mikołajem, co niestety nam się nie udaje, gdyż jak się dowiedzieliśmy będzie to możliwe za 2 godziny. My jednak musimy dojechać na nocleg do miasteczka Tore w Szwecji przy granicy szwedzko-finlandzkiej. O 19:00 dojeżdżamy na camping w miejscu najdalej wysuniętym na północ Zatoki Botnickiej. Bierzemy upragniony prysznic po 40 godzinach jazdy i udajemy się na spoczynek.
Wzdłuż Zatoki Botnickiej do Sztokholmu
Mamy do przejechania 1000 km do stolicy Szwecji. Jedziemy szeroką drogą ogrodzoną płotem ze względu na łosie, które mogą wychodzić na drogę. I faktycznie często widać te ogromne zwierzęta przy płocie stojące i patrzące się samochody. Ruch jest niewielki, wzmaga się tylko w większych miastach. Dopiero 300 km przed Sztokholmem widać, że mieszka tu dużo ludzi. Wieczorem dojeżdżamy do Sztokholmu i udajemy się do hotelu.
Sztokholm i do domu...
Rano udajemy się na zwiedzanie Sztokholmu. Oglądamy zamek królewski, zmianę warty, parlament, rynek i robimy sobie zdjęcia pod budynkiem Akademii Nauk, gdzie są wręczane Nagrody Nobla. Ruszamy no Nynashamn, skąd promem udajemy się do Gdańska, do Polski, do domu.
Nasza podróż trwała 14 dni. Przejechaliśmy około 7500 km. Zwiedziliśmy 4 kraje: Danię, Norwegię, Szwecję i Finlandię. Wróciliśmy pełni wrażeń i wspomnień z tych pięknych krajów Półwyspu Skandynawskiego. Bogatsi o kolejne doświadczenia podróżnicze. Poznaliśmy kraje, których nie znaliśmy. Inaczej wyobrażaliśmy sobie ukształtowanie terenu i ich przyrodę. Każdy z nas stwierdził na koniec, że chętnie jeszcze by powrócił do Skandynawii.







