podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Europa » Polonezem na Krym
reklama
Rafał Łabuz
zmień font:
Polonezem na Krym
artykuł czytany 3071 razy
Po wygodnym noclegu, pożywnym śniadaniu z proszku ruszyliśmy dalej. Pojechaliśmy do oddalonej o ok. 15 kilometrów od stolicy miejscowości Cricova gdzie mieści się największa w kraju wytwórnia win - z produkcji, których Mołdawia słynie. Na miejscu okazało się, że ta niezwykła winnica, której cała infrastruktura znajduję się pod ziemią, gdzie ciężarówki jeżdżą specjalnymi tunelami przewożąc beczki pełne ulubionego napoju Bachusa jest akurat chwilowo nieczynna dla zwiedzających! Po męczącej rozmowie w języku migowym z panem siedzącym na dyżurce przy bramie wjazdowej okazało się, że za jedyne 20USD od całej czwórki możemy wejść na teren winnicy i pokręcić się trochę pod jego czujnym okiem. Uradowani tą perspektywą poszliśmy do auta po aparaty foto, wracając pod bramę zauważyliśmy jednak, że ktoś podjechał i pan pilnujący, znów w języku migowym powiedział nam, że naszej rozmowy nie było. Jak pech to pech.
Niepocieszeni wsiedliśmy do naszego wiernego Poloneza, nabyliśmy trochę mołdawskich towarów na osuszenie łez i ruszyliśmy w kierunku Odessy. Ci z nas, którym udało się zachować świadomość twierdzą, że przejazd odbył się sprawnie i bez przeszkód. Do Odessy dotarliśmy wczesnym popołudniem. Pokręciliśmy się trochę po pełnych kontrastów odeskich Prospektach. Centrum miasta stanowi istną mozaikę nowoczesnych budynków o złotych klamkach i marmurowych posadzkach, które zdają się krzyczeć do przechodnia - gap się! tak, tak mój właściciel jest nieprzyzwoicie bogaty!, oraz sypiących się ruder o odrapanych tynkach, blaszano-tekturowych budek, parków, fontann, skwerów, no i oczywiście błyszczących z daleka galerii handlowych. Ciekawe spostrzeżenie poczyniliśmy również odnośnie aut jeżdżących po ukraińskich drogach - są to albo rozklekotane Łady, Wołgi i Zaporożce, albo najnowsze, najdroższe modele niemieckie, japońskie, amerykańskie. Aut z przedziału dat produkcji 1990-2000 jeździ naprawdę niewiele. W Odessie przeważały oczywiście typy luksusowe - dlatego nie musieliśmy się wstydzić naszego "cacka". W czasie wędrówki ulicami Odessy, natrafiliśmy na bardzo osobliwą akcje promocyjną ukraińskiej firmy telekomunikacyjnej. Na ustawionej na skraju placu platformie, ku uciesze zgromadzonej gawiedzi, w rytm dyskotekowej muzyki wiły się skąpo odziane, niezwykłej urody, młode tancerki. Na ustawionych za tancerkami telebimach wyświetlane były różne obrazki i hasła związane z promowaną marką. Ciżba była tak wielka, że pomimo niezwykłej pokusy dalszego zwiedzania odeskich zabytków, zgniecieni staliśmy w miejscu oglądając to niecodzienne wydarzenie kulturalne (znów każdemu skończyło się wolne miejsce na kartach pamięci aparatów).
Nasyceni pokazem ukraińskiego kunsztu marketingowego, postanowiliśmy udać się do portu. Wiodą do niego słynne, liczące 192 stopnie, Schody Potiomkinowskie. Port w Odessie jest największym portem Ukrainy, i to właśnie jemu miasto zawdzięczało szybki rozwój i bogactwo - Odessa jest miastem stosunkowo młodym, oficjalnie została założona przez Rosjan dopiero pod koniec XVIII wieku.
Po około 1 godzinie zakończyliśmy wizytę w porcie i z powrotem schodami z zapartym tchem pobiegliśmy szukać naszego Poloneza, zmartwieni czy aby nie padł ofiarą niecnej kradzieży - w końcu tak łatwo pomylić go z Lexusem. Na szczęście stał na swoim miejscu, dumnie prezentując się w blasku zachodzącego nad Odessą słońca. Z poczuciem ulgi wskoczyliśmy do środka i udaliśmy się na plażę nieopodal centrum gdzie byliśmy umówieni z pewną dziewczyną poznaną przez Internet na odbywający się tego dnia koncert rockowy. Po zabawie na koncercie, i krótkim oddechu przy kufelku lokalnego, rozbiliśmy namiot na plaży i umówiliśmy się na jutro ze wspominaną dziewczyną - Katią, która obiecała nam uczestniczyć w przejażdżce do twierdzy Akerman.
Pomijając opis drogi przeniosę opowieść od razu na twierdzę.
Twierdza Akerman - potężna warownia, otoczona przeszło 20 kilometrami murów obronnych, które miejscami dochodzą do 15 metrów wysokości. Z jednej strony opływają ją wody Limanu Dniestrowego z drugiej dwudziesto metrowa fosa obronna. Budowa rozpoczęta w XIII wieku przez mołdawskiego władcę Stefana, początkowo nosiła nazwę Biała Twierdza. Turcy, którzy zdobyli twierdze w 1484r zmienili jej nazwę na Akerman i znacznie ją rozbudowali. Później była zdobywana jeszcze kilkakrotnie to przez Wołochów, to Tatarów, kilkakrotnie przez Rosjan, aż wreszcie w 1991r dołączyła do grona pomników historii Niepodległej Ukrainy.
Do dziś jednak rozbudza fantazję i podziw wśród odwiedzających ją podróżnych. Zawdzięcza to swoim potężnym rozmiarom, dobrze zachowanym zabudowaniom oraz urządzanym na terenie twierdzy turniejom rycerskim, jeden z nich mieliśmy przyjemność obserwować w czasie naszej wizyty.
Kilka godzin rozkoszowaliśmy się pobytem na twierdzy, po czym wygłodnieli pojechaliśmy razem z Katją i jej kolegą do pobliskiej restauracji. W czasie oczekiwania na zamówione dania, kolega naszej przewodniczki gestem ręki zachęcił mnie żebym gdzieś z nim poszedł. Wsiedliśmy w jego zaparkowane na chodniku auto i pojechaliśmy kilka ulic dalej. Pytałem gdzie i po co jedziemy, ale albo nie rozumiałem jego ukraińskiego albo nie chciał żebym zrozumiał. Zatrzymaliśmy się koło jakiegoś starego budynku, kierowca zgasił samochód, zabrał plecak i kazał iść za sobą. W budynku zobaczyłem, że są tam inni ludzie, którzy schodzą do piwnicy z pustymi plastikowymi butelkami a wychodzą z pełnymi… piwa. Mój kierowca wyjął butelki z plecaka i zszedł je napełnić. Dwie dostaliśmy od niego w prezencie - pyszne, świeże, nie pasteryzowane, lokalne piwko. Krzyżyk na mapie - odwiedzić ponownie!
Strona:  « poprzednia  1  2  [3]  4  5  następna »

górapowrót
kursy walutkursy walut
Ukraina (hrywna) 1 UAH =  13 groszy
[Źródło: aktualny kurs NBP]
ZDJĘCIA