Brudne ulice, naburmuszone sprzedawczynie, zaniedbane trawniczki wokół szarych blokowisk, ludzie smutni zaganiani – oto nasza rzeczywistość. Czy tak jest wszędzie? Czy tak być musi? Może gdzieś za górami, za morzami istnieje kraina szczęśliwości...

Inny świat znajduje się znacznie bliżej – za jednym morzem, na środku Bałtyku. Po sześciu dobach bezustannej żeglugi niedużym jachtem domowej konstrukcji ujrzałam ląd, który jawił mi się niczym Ziemia Obiecana. Z bezmiaru szarej, zamglonej morskiej kipieli wyłoniły się zlane słońcem gęsto zadrzewione czerwone skały. ‘Niemożliwe żeby przez Bałtyk dopłynąć do Grecji’ pomyślałam i wystawiłam twarz na ciepły, pachnący bijący od lądu wiatr. W zapachu tym było coś poza ziemią sosnami, kwiatami i morzem, był tam spokój.
Przybiliśmy do kei przestronnego portu na zachodnim krańcu Mariehamn – stolicy archipelagu. W górze powiewała bandera, żółty obramowany czerwienią krzyż na niebieskim tle – flaga Alandów, autonomicznych wysp fińskich. Ucałowałam czerwony ląd i rozejrzałam się w koło. ‘To jakiś inny świat. Nawet trawa jest bardziej zielona’ pomyślałam i już wiedziałam, że zostanę tu dłużej. Celem rejsu było Kemi, najdalej na północ wysunięty port Bałtyku, lecz ja osiągnęłam już swój cel, więc zeszłam z pokładu...
Ze względu na swe strategiczne, pod względem militarnym i handlowym położenie w centrum Morza Bałtyckiego, Alandy były, już od czasów prehistorycznych, obiektem zainteresowania wielu ludów i państw. Najstarszymi zabytkami wysp są wioski z epoki kamiennej. Znakomita rekonstrukcja takiej wioski, zbudowana została na najwyższym wzgórzu archipelagu Orrdalsklint. Na Alandach zobaczyć można również spuściznę Wikingów, pozostałości osiedli i cmentarzyska.
W 12. wieku wyspy zostały schrystianizowane przez Szwecję. Z tego okresu pochodzi kilka dość dobrze zachowanych warowni. Interesujące są także wykopaliska sakralne: kościoły, portowe kaplice, a w szczególności pochodzący z przełomu 15. i 16. wieku klasztor franciszkański.
Najbardziej znanym zabytkiem Alandów jest zamek Kastelholm. Jego budowę rozpoczęto w pierwszych latach 14. Wieku. W zamku tym miało miejsce wiele ciekawych zdarzeń, między innymi książę Jan syn Gustawa Wazy więził tam swego brata króla Eryka 14. Pożar zniszczył większą część budowli w 1745 roku. Pod koniec 19. wieku rozpoczęto, trwające do dziś konserwację i odbudowę obiektu. Kastelholm wznosi się swą potężną bryłą nad rozległą zatoką, jego surowe przytłaczające wnętrza przyprawiają o dreszcze, z wieży rozciąga się baśniowy widok... Na pobliskim wzgórzu znajduje się okazały skansen. Nie lubię skansenów, ale ten naprawdę przypadł mi do gustu. W centralnym punkcie stoi wieki dom gospodarza z bogato wyposażonymi pokojami dla rodziny i służby. Wokół zabudowania gospodarcze wszelkiego typu, od młynów, przez chatę rybaka, aż po kurniki, chlewy i stajnie. W pobliżu znajduje się także Muzeum Więziennictwa. W Białym Niedźwiedziu, bo tak zwie się to muzeum, zobaczyć można oryginalnie wyposażone cele z różnych okresów i część mieszkalną strażnika oraz zdjęcia i pamiątki po najgroźniejszych więzionych tam bandytach.
W 19. wieku Alandy, podobnie jak Finlandia, zostały zajęte przez Rosję. Z tego okresu pozostał szereg twierdz obronnych niszczonych przez siły brytyjskie i francuskie w trakcie wojny krymskiej w 1854 roku. Po zakończeniu konfliktu na wyspach ustanowiono strefę zdemilitaryzowaną. Mimo to w trakcie Pierwszej Wojny Światowej na zachodnich brzegach powstał szereg rosyjskich fortyfikacji, które można oglądać po dziś dzień.
W 1921 roku, decyzją Ligi Narodów, Alandy zostały włączone pod fińską administrację, zachowując szeroką autonomię.
Dziś Alandy zdają się korzystać, nie tylko z autonomii, ale i z innej strefy czasowej – tej w której czas płynie wolniej. Tam nikt się nie spieszy, nawet samochody (wśród nich wiele pięknych, starych okazów) jadą na spacer. Każdy napotkany przechodzień uśmiecha się serdecznie i radośnie, jakby w tamtym świecie nie znano problemów i trosk.
Stolica – Mariehamn (po fińsku Maarianhamina) jest przykładem typowego skandynawskiego budownictwa. Szerokie, wiśniowe, jak tamtejsza skała, ulice, foremne bryły domów, ustawione w równych rzędach, przystrzyżone trawniki i żywopłoty. Panują tu ład i harmonia. Oddycha się spokojem. Na Alandach można odbyć świetną kurację antystresową. Polecam, więc to miejsce wszystkim zapracowanym, zmęczonym, zabieganym, pragnącym prawdziwego wypoczynku. Mam na myśli, nie tylko słodkie lenistwo, lecz także czynną zabawę. Okazji do aktywnego wypoczynku jest bowiem na archipelagu bez liku.
Cudowne widoki i unikatową, dzięki łagodnemu morskiemu klimatowi, roślinność warto podziwiać w trakcie wycieczek. Wyspy można zwiedzać? z pokładu statku, jadąc otwartym autobusem lub rowerem z przewodnikiem. Przyjemnie jest również indywidualnie odkrywać piękno okolicy w tym celu polecam wynajęcie jachtu, kajaka, motorówki lub najpopularniejszego tam roweru. Można, także wybrać się na przejażdżkę konną lub polecieć helikopterem. Krajobrazy z lotu ptaka podziwiać można również z wież widokowych.
Miłośnicy sportu odkryją na Alandach istny raj. Znajdują się tam korty tenisowe, stadion piłkarski , kręgielnia, sale i boiska do koszykówki, baseny i pola golfowe. Organizowany jest szereg zawodów : regaty, biegi krótko i długodystansowe we wszystkich kategoriach, turniej ulicznej koszykówki, zawody o puchar Alandów w piłce nożnej, wyścigi zaprzęgów końskich, rywalizacje wędkarzy oraz wiele innych. Co roku zobaczyć można w Mariehamn pokazy byłych mistrzów tenisa ziemnego min. Biörna Borga.
Warto także odwiedzić choć część z wielu muzeów. Na szczególną uwagę zasługują Muzeum Alandów, sztuki, szkolnictwa, łodzi pocztowych, średniowieczny tor wyścigowy, muzeum łowiectwa i rybołówstwa oraz szereg ekspozycji rękodzieła ludowego.
W stolicy można odbyć z przewodnikiem spacer śladami sławnych szyprów. W trakcie tej wycieczki zobaczymy dom legendarnego kapitana Gustawa Erikssona, zwiedzimy Pommerna – dostojną fregatę oraz najciekawsze moim zdaniem muzeum Alandów, Muzeum Morskie. Choć nieduże zaskakuje imponującą ekspozycją. Można tam poznać historię wysp i rozwój żeglugi śledząc dzieje słynnych statków, których portem macierzystym było Mariehamn. Naprawdę warto obejrzeć galiony słynnych żaglowców, modele, przedmioty pokładowego użytku i wstąpić do kajut rufowych Herzogin Cecilie.
Żeglarskie tradycje Mariehamn są pielęgnowane do dziś. Co roku odbywają się tam Dni Morza oraz zlot żaglowców. Z tej okazji miasto bawi się dniem i nocą na licznych imprezach towarzyszących, koncertach szantowych i tańcach. Wielki festyn organizowany jest także pod koniec czerwca, z okazji święta lata. W wielu punktach miasta ustawiane są wtedy tradycyjne słupy zdobione wieńcami kwiatowymi. Dobra zabawa na wyspach zagwarantowana jest także w okresie międzyświątecznym. Tańce odbywają się niemal codziennie w różnych punktach archipelagu. Muzyka jest na Alandach wszechobecna, szczególnie podczas festiwali, takich jak organowy, rokowy, jazzowy czy festiwal kultury. Miłośnicy teatru mogą oglądać przedstawienia uliczne, osadzony tematycznie w tamtejszych realiach musical oraz odgrywaną w murach zamku Kastelholm sztukę opisującą najciekawsze zdarzenia z historii zamku.
Nie sposób wymienić wszystkich atrakcji przygotowanych dla dzieci. Czeka na nie wiele farm, gdzie mogą z bliska przyjrzeć się zwierzętom hodowlanym i pracom rolnym, uczyć się lepienia z gliny i strzyżenia owiec. Uczyć się bawiąc mogą także w replice wioski z epoki kamiennej oraz w wielu muzeach, gdzie organizuje się specjalne zajęcia. W Mariehamn znajduje się park wodny, wesołe miasteczko i tor gokartów, a na statku – muzeum codziennie dzieci poszukują skarbu piratów. Alandy są więc idealnym miejscem wypoczynku dla całej rodziny.
Wspaniałą zabawą może być także robienie zakupów. Spacerując po stolicy ujrzałam na szybie sklepu muzycznego zaskakujący napis ‘Przerabiam trąbki na flety’. W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart któregoś z polskich turystów. Okazało się jednak, że właścicielem sklepu jest Polak którego na wyspach zaskoczył stan wojenny. Polonia alandzka jest nieliczna i trzyma się razem, a jej stosunki z przemiłymi wyspiarzami są nadzwyczaj serdeczne. Po pogawędce z rodakiem wyruszyłam na dalszy podbój miasta. Można tam kupić naprawdę wszystko. Ja, polecam przede wszystkim sklepy z rękodziełem i wyrobami tradycyjnymi. Szczególnie popularne są ręcznie wyrabiane koce i swetry z owczej alandzkiej wełny. Sklepy oferują piękną ceramikę wyrabianą na zapleczu, a także szkło dmuchane i porcelanowe lalki. W mniejszych miejscowościach popularne są targi oraz aukcje na których kupić można nawet antyki. Wielkim zainteresowaniem cieszą się, także sklepy farmerów, gdzie sprzedawane są ekologiczne i tradycyjne wiejskie produkty spożywcze, wędzona szynka, ser owczy, ciemny chleb domowy, świeże ryby.
Na Alandach można zjeść smacznie i oryginalnie. Tamtejszą specjalnością są przyrządzane na różne sposoby ryby, peklowane, wędzone, pieczone, a także jagnięcina, która niepowtarzalny smak i aromat uzyskuje dzięki wypasaniu owiec na pełnych ziół łąkach. W miasteczkach wiele jest małych restauracyjek i gospod, zapewniających kameralną atmosferę. Na miłośników ekstrawaganckich wieczorów czeka w Mariehamn kilka ekskluzywnych lokali. Szczególnie polecam hotel Arkipelag, ze względu na barmana – mistrza w swym fachu. Po sutej kolacji można bawić się do rana w tamtejszej dyskotece lub wygrywać w kasynie.
Alandzka baza noclegowa jest, naprawdę wyśmienita. Miałam niewątpliwą przyjemność mieszkać w pięknie urządzonym, komfortowym domku kempingowym.
