podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Azja » Na dnie (Jezioro Aralskie)
reklama
Marta Rogalska
zmień font:
Na dnie (Jezioro Aralskie)
artykuł czytany 56959 razy
Ponadto wsie i miasteczka nękane są burzami piaskowymi. Dzisiaj to co kiedyś było dnem Morza pokryte jest spękaną skorupą przysypaną warstwą słonego pyłu. Wystarczy lekko tupnąć, a wszystko unosi się wysoko. Naukowcy obliczyli, że dziennie 200 tysięcy ton soli wiatr roznosi w promieniu 300 km. Pył dociera także do lodowców gór Tien-szan powodując ich topnienie. Utracono miliony hektarów pól uprawnych. Rolnictwo próbowano ratować nadmiernie nawożąc ziemię. Dlatego jakość wody pitnej w tym regionie daleko odbiega od międzynarodowych standardów. Woda jest silnie zasolona i zanieczyszczona pestycydami. Zanieczyszczenie powietrza i wody spowodowało wzrost zachorowalności przez ludzi na gruźlicę, anemię, nowotwory i inne groźne choroby. W przypadku gruźlicy ilość przypadków zachorowań przejęła rozmiary epidemii. Wiele dzieci rodzi się z wadami rozwojowymi.
Władze radzieckie początkowo nie przejmowały się problemem Morza Aralskiego. Jednak gdy katastrofa przyjęła tak duże rozmiary, ze trudno byłą ją ignorować, próbowano rozwiązać problem. O ograniczeniu zużycia wody z Syr-darii i Amu-darii nie było mowy, gdy ZSRR stał się jednym z czołowych producentów bawełny. Znaleziono sposób prawdziwie radziecki. Powstał projekt budowy kanału, dzięki któremu Morze zasilane by było wodą z syberyjskich rzek. Na budowę zabrakło funduszy.
Władze nie pomogły, ani nie przestały szkodzić. Powodem obaw jest "Wyspa" Vozroždienija - niegdyś największa wyspa Morza Aralskiego. Niedawno połączyła się ona z lądem stałym na południu, w Uzbekistanie. Niebawem wyschnie przesmyk, który oddzielą ją od północnego, kazachskiego wybrzeża. Początkowo wyspa była miejscem zsyłki kułaków. W 1954 zbudowano tu tajny ośrodek testowania broni biologicznej i chemicznej. Nie był to jedyny ośrodek tego typu na terenie Związku Radzieckiego. Do ich zamknięcia w końcu lat 80-tych został zmuszony Michaił Gorbaczow. Gorączkowo zaczęto szukać miejsca gdzie można by było ukryć setki ton śmiercionośnych bakterii. Na Wyspie Vozroždienija zakopano kontenery z bakteriami wąglika zalanymi chlorem. "Zapasy" te spokojnie wystarczyły by do zniszczenia całej ludzkości. W połowie lat 90-tych specjalistyczne badania wykazały, że część bakterii jest nadal żywa. Wąglik to ostra choroba zakaźna. Nieleczona prowadzi do śmierci. Istnieją skuteczne leki przeciw wąglikowi. Niestety opieka medyczna w Uzbekistanie i Kazachstanie stoi na bardzo niskim poziomie. Mieszkańcy małych, pustynnych wiosek oddalonych niekiedy dziesiątki kilometrów od najbliższego szpitala, na pomoc liczyć nie mogą. Kolejna tragedia jest zatem prawdopodobna.
Wiele organizacji międzynarodowych stara się obecnie ratować Morze Aralskie. Zaangażowany jest m.in. Bank Światowy i ONZ. W Aralsku otworzono nawet biuro United Nations Development Program. Wszelkie wysiłki niweczy jednak brak organizacji oraz olbrzymia nieufność jaką darzą się nawzajem Kazachstan i Uzbekistan. Gdy pieniądze otrzymuje Uzbekistan, oskarżany jest o działanie na niekorzyść Kazachstanu i na odwrót. Mieszkańcy Aralska postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Najpierw posadzili w miasteczku setki drzew, aby złagodzić dolegliwości przysparzane przez burze piaskowe. Następnie przeświadczeni o tym, że Uzbekistan ściąga wodę z ich Północnego Jeziora, zbudowali z piasku 14-kilometrową tamę oddzielającą oba jeziora. Jednocześnie rząd Kazachstanu doprowadził do ograniczenia zużycia wody z Syr-darii. Poziom wody w mniejszym jeziorze podniósł się o kilka metrów. Powoli wracają ptaki. Burze piaskowe nękają miasteczko co kilkanaście dni, a nie jak kiedyś kilka razy w tygodniu.
Mimo olbrzymiego zaangażowania w sadzenie drzew i budowę tamy, ludzie nie wierzą, że Morze kiedyś wróci. Nowy szpital w Aralsku wzniesiono na dnie morza. Na dnie morza powstają także wsie z domami-lepiankami. W pewnej odległości od wsi budowane są piękne cmentarze. Grobowce są niekiedy większe niż domostwa. Mieszkańcy wiosek hodują wielbłądy i nieustannie reperują ściany domów, zalepiając dziury nową warstwą błota. Dorośli nie pozwalają się fotografować. Widocznie wstydzą się nędzy w jakiej żyją. Do fotografii chętnie pozują dzieci. One nie pamiętają czasów kiedy żyło się lepiej. Pewnie trudno im wyobrazić sobie, że na miejscu ich wioski było kiedyś kilka pięter wody. Podobny problem mają przyjezdni.
Strona internetowa autorki: www.wysoko.net
Strona:  « poprzednia  1  [2] 

górapowrót
kursy walutkursy walut
[Źródło: aktualny kurs NBP]
ZDJĘCIA