podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Azja » Malezja
reklama
Joanna i Artur Morawcowie
zmień font:
Malezja
artykuł czytany 5214 razy
Malezja nie była celem naszej podróży, a jedynie krajem tranzytowym. Przejeżdżaliśmy przez nią dwukrotnie, raz w drodze z Tajlandii do Indonezji, a drugi raz podczas naszego powrotu. I choć Malezję zwiedziliśmy niejako przy okazji, urzekła nas swym pięknem i serdecznością mieszkańców. Do Malezji najtaniej można się dostać właśnie przez Tajlandie. Bilet lotniczy do Bangkoku i z powrotem z Warszawy można zdobyć już od ok. 500 - 550USD. (choć należy dobrze poszukać w ofertach różnych linii lotniczych). Z Tajlandii do Malezji można zaś dostać się autobusem lub (nieco drożej) pociągiem.
Nam udało się znaleźć w Bangkoku bardzo tanią linię autobusową oferującą przejazdy do wszystkich ważniejszych miast Tajlandii i Malezji w cenie o ok. 30 % niższej od konkurencji. Kupiliśmy bilety do Penangu w Malezji (zapłaciliśmy 17 USD wobec 25 USD będących standartową opłatą na tej trasie) i następnego dnia wyruszyliśmy w podróż. Okazało się, że niska cena przejazdu wynikała z faktu, że nasza linia autobusowa była właściwie federacją lokalnych przewoźników. Jedynie pierwszą część podróży odbyliśmy w autokarze. Po kilku godzinach jazdy czekała nas przesiadka do ...... minibusu. Po 3-4 h kolejna przesiadka i kolejny minibus. I tak kilka razy. Trzeba przyznać, iż wszystko było perfekcyjnie zorganizowane. Gdy dojeżdżaliśmy na miejsce, czekało na nas kilka minibusów jadących w różnych kierunkach. Do tych minibusów przesiadali się, zgodnie z kierunkiem swojej jazdy, turyści. Jeżeli minibus zapełnił się od razu turystami, niezwłocznie ruszał w trasę, jeżeli nie, podjeżdżał do lokalnego przystanku, gdzie wsiadali miejscowi, i dopiero potem wyruszał. Plusem tego sposobu podróżowania była niska cena, minusem: niewątpliwie nie najwyższy komfort podróżowania. Oczywiście w Bangkoku nikt nie informuje o tym, że podróż odbywać się będzie w minibusach, co więcej, pracownicy biura podróży chwalą się luksusowym autobusem.(Co jest prawdą tylko do pierwszego odcinka podróży). Dlatego, drogi Czytelniku, jeżeli będziesz się wybierał z Bangkoku do Malezji, upeFwnij się dobrze, czym będziesz podróżował, zanim kupisz bilet.
Po 3-4 przesiadkach dotarliśmy wreszcie do granicy. Odprawa przebiegła szybko i w miarę sprawnie. Warto dodać, że obywatele Polski nie potrzebują wizy, by wjechać do Malezji. Po Malezyjskiej stronie czekały nas jeszcze 2 przesiadki, i wreszcie wieczorem, po 30 h od wyjazdu z Bangkoku dotarliśmy do Penangu. Miasto Penang położone jest na wyspie, 2 km od lądu stałego (ostatnią część podróży odbyliśmy promem).
Znaleźliśmy dość tani i ładny hotel i zmęczeni położyliśmy się spać. Następnego dnia rano kupiliśmy w porcie bilety na wodolot do Medanu na Sumatrze w Indonezji. Mieliśmy płynąć za 2 dni, mieliśmy więc nieco czasu by zwiedzić miasto i wyspę. Pierwszego dnia, jeszcze zmęczeni dopiero co odbyta podróżą, zwiedzaliśmy miasto. Podziwialiśmy małe, urocze świątynki hinduskie i chińskie. Zwracało uwagę zgrabne połączenie starych domków i świątyń z nowoczesnymi wieżowcami i oszklonymi budynkami. Wszystko było tak wkomponowane , że nie czuło się kontrastów.
Kolejnego dnia udaliśmy się do największej na wyspie świątyni Kek Lok Si. Jest położona ona na wzgórzu na obrzeżach miasta. W okolice świątyni można dostać się autobusem miejskim. Już z podnóży góry widać wspaniałe wieże świątyni. Droga wiodąca na górę biegnie przez ...bazar. Po obu stronach drogi, która na większym odcinku jest nawet zadaszona, stoją liczne stragany, w których można kupić prawie wszystko, a szczególnie pamiątki. Ceny są tu oczywiście wyższe niż w mieście. Po drodze mijamy też małą świątyńkę z basenem pełnym żółwi. Gdy wreszcie dotrzemy na górę olśniewa nas wspaniała, bajeczna kolorystyka świątyni. Kolorystyka, która w Europie byłaby uznana za kiczowatą, tutaj po prostu pasuje do tego miejsca. Kek Lok Si jest największą buddyjską świątynią w Malezji. Jej budowę rozpoczęto w 1890r. i ukończono dopiero po 20 latach.
Z zainteresowaniem zwiedzamy kilka kompleksów świątyni, podziwiamy wielkie posągi Buddy, a w końcu wspinamy się na 30-metrową wieżę z której rozciąga się wspaniały widok na całą okolicę. Ciekawostką owej wieży jest fakt, że jej wierzchołek został zbudowany w stylu birmańskim, środek w stylu tajskim a dolne kondygnacje w stylu chińskim. Świątynia jest cały czas żywa: kręcą się po niej buddyjscy mnisi, odprawiane są obrzędy a pielgrzymi przynoszą dary.
Po zwiedzeniu Kek Lok Si udaliśmy się do drugiej słynnej świątyni w Penangu : do Snake Tample , czyli świątyni węży. Do tej położonej 15km za miastem świątyni docieramy także autobusem miejskim. Główną atrakcją świątyni są, a jakże by inaczej, węże. W hinduizmie czczenie zwierząt nie jest niczym niezwykłym. Już dwa lata wcześniej, podczas pobytu w Indiach, zwiedziliśmy świątynie poświęconą szczurom (to szczur jest przecież wierzchowcem Ganesha- jednego z bardziej czczonych bogów hinduizmu) i świątynie małp (małpy z kolei pomogły Ramie w uwolnieniu uwięzionej na Cejlonie małżonki).
W świątyni węży są węże, i to w dodatku jadowite. Podczas zwiedzania nie jest się od nich niczym oddzielonym. Ot, po prostu leżą na kamieniu czy oplatają jakiś posąg na wyciągnięcie ręki od turystów. Gdyby ktoś chciał, mógłby je pogłaskać - pytanie tylko po co? Węże są dobrze odżywione i przyzwyczajone do stałej obecności ludzi, a więc podobno nie są groźne. W jednej z komnat świątyni Malaj z obsługi świątyni proponuje zdjęcia z wężem (oczywiście za dodatkową opłatą).
- "Można go sobie owinąć na szyi, trzymać w rękach, nie ugryzie" - zachęca. Warto skorzystać - ciekawe przeżycie.
Strona:  [1]  2  następna »

górapowrót
podobne artykułyPrzeczytaj podobne artykuły
»  Kuala Lumpur
górapowrót
kursy walutkursy walut
[Źródło: aktualny kurs NBP]