Trzy godziny drogi od Mexico City leży wysoko zawieszone w górach przepiękne miasto, stolica meksykańskiego srebra. Cała historia miasta opiera się na tym szlachetnym kruszcu, który obecnie wydobywa się w 4 kopalniach dosłownie pod samym miastem. Ile ton srebra rocznie dostarcza Taxco do skarbca państwowego to tajemnica, nie chcieli nam tego powiedzieć ani fachowcy ani oficjele. Miasto jest cudownie zawieszone a właściwie w wielu miejscach podwieszone na platformach wykutych w skalach! W Meksyku rzadko słyszy się język polski, ale w prawie tysiącu sklepów i warsztatach jubilerskich, gdzie odlewa się również przyniesione przez turystow projekty biżuterii nawet tylko za 20$, nasz rodzimy język słychac znacznie częściej! Pewno dlatego, że miasto jest cudowne, a my lubimy ładne srebrne cacka. Tych naszych turystów, którzy tu jeszcze nie byli, zachęcamy do odwiedzenia tej ślicznej miejscowości. Ze stolicy Meksyku jest tylko 3 godziny wspaniałej drogi autobusem! Być w Mexico City i nie pojechać do Srebrnego Taxco, to tak jak być w Rzymie i nie widziec Coloseum.
Wyjeżdzamy rano o godz 9.00 liniami atobusowymi "White Star" z dworca Terminal Central del Sur położonego na południowych krańcach miasta. Wybieramy droższe linie w cenie 205 Pts do Taxco (czyli ok. 20$) nieprzypadkowo, gdyż jadą szybciej i przez przestronne okna widać wspaniałą panoramę gór na całej trasie.
Na początku podróży jest wszędzie bardzo sucho i wszechobecny biały pył stolicy Meksyku leżącej bliżej "suchego" Atlantyku, który ustąpi z czasem wilgotniejszemu krajobrazowi przepięknej zielenii i kwiatów, kiedy przemieszczamy się w kierunku Pacyfiku i slawnego kurortu Acapulco. Droga wznosi się bardzo wysoko, przez dział wodny Atlantyk-Pacyfik na najwyższej przełęczy na wysokości 3.200 m n.p.m.
Wspaniałe widoki na przepaście 1-2 km w doliny oraz piękne serpentyny i przewyższenia ukazują się naszym zdumionym oczom prawie za każdym zakrętem. W pewnych miejscach jest tak wysoko, że nawet można doświadczyc małego lęku przestrzenii.
Później "spadamy" autobusem w doliny i wszędzie widzimy stosy kwiatow mieniące się wszystkimi kolorami jakie istnieja, ułożone w "warstwy" i inne wzory. Ogromne ilości kwiatów wszystkich rodzajów sprzedaje się co krok na przydrożnych stoiskach, tak jak u nas jagody czy grzyby.
Jadąc takim autobusem rzadko przystajemy i unikamy straty czasu z powodu kontrolii wojskowej, a te są częste w tańszych liniach autobusowych z dwóch powodów: gangów narkotykowych i możliwej obecnosci biednych partyzantow lewicowych.
Po 3 godzinach pełnych wrażen wjeżdzamy do stolicy srebra Taxco. Widzimy kilka platform podwieszonych na zboczach gór ponad kilometr nad doliną. Wydaje się, że zmierzamy do jednej z nich, która jest dworcem autobusowym zawieszonym na skałach. Kawałek miejsca w tym "wiszącym mieście" Taxco to luksus niebywały.
Dostajemy na dworcu atobusowym plan miasta z zaznaczonymi najważniejszymi miejscami i oczywiście drogą do kopalnianych sklepów pełnych srebra. Chcą nas tam od razu zabrać taksówkami za darmo (to się nazywa zmysl handlowy!).
Wybieramy jednak trasę pieszą po stromych schodach wzdłuż targowiska na stoku do górujacej nad miastem różowej katedry Santa Prisca. Przeciskamy się przez malowniczy bazar na stoku górskim, gdzie można kupić wszystko do jedzenia i także srebrne cacka w różnych cenach.
Kosciół w stolicy srebra oczywiście kapie... złotem! Ołtarze w ilośći 12 wszystkie bogato platerowane (podobno do dekoracji koscioła użyto łącznie 23 tony złota w płatkach). Jesteśmy zaskoczeni pięknem pozłacanych ołtarzy i kurzem na złotych figurach, których nikt nie czyścił pewnie od wielu lat. Nie można w katedrze robić zdjeć z fleszem, aby nie niszczyć zabytków.
Po wyjściu z kościoła kierujemy się do starych, nieczynnych już kopalni srebra, poprzez ulice przepełnione sklepikami z biżuteria. W mieście kursują małe "nyski" - autobusiki i wszedobylskie taxi - małe, stare "chrabaszcze" volkswageny, które doskonale wspinają się po stromych uliczkach.
W małych warsztatach jubilerskich, zawieszonych na zboczu góry poniżej koscioła, możemy dostarczyć swój projekt broszki czy wisiorka i na miejscu w cenie niewysokiej, bo okolo 20$ zobaczyć pracę prawdziwego jubilera. Po zrobieniu formy według naszego projektu, mistrz topi srebro wlewając do formy, a następnie schładza i... po niedługim czasie otrzymamy wyrób jubilerski naszego wlasnego pomysłu!
Na zakonczenie zwiedzania Taxco schodzimy do dawnej kopalni srebra. Zwiedzamy kawałek zachowanej oryginalnej sztolni, gdzie obserwujemy skały, które rodzą nasz kruszec. Możemy sobie oczywiście zakupić skamieliny z żyłą "żywego srebra".
Ostatnim etapem zwiedzania jest wielki sklep hurtownia, gdzie spotykamy wielu rodakow i gdzie można kupić naprawdę ładne cacka, np. bursztyny, obsydian i setki innych kamieni jubilerskich oprawionych w srebrze. Najlepiej docenią to nasze panie. Po wydaniu wszystkich naszych zaskórniaków zamykamy pętle zwiedzania miasta i wracamy pięknie położoną drogą na platformę, gdzie jest zawieszony nad przepaścia nasz dworzec autobusowy.
Wracamy do Mexico City tymi samymi liniami robiąc ciekawe zdjęcia zachodu słonca w górach okalających Taxco i przedzielających dwa różne światy obu największych oceanów: Pacyfiku i Atlantyku. Z daleka widać także dwa największe wulkany: Popocatepetl 5452 m n.p.m. (czynny i groźnie dymiący) i "Śpiącą Księżniczkę" Iztaccihuatl 5286 m n.p.m.
Późno wieczorem, po całodziennej wspaniałej wycieczce po srebrny skarb, wjeżdzamy w dolinę morza żółtych świateł, ogromnej stolicy państwa przyszłości - Meksyku, bo taka jest na pewno Ameryka Lacinska.





