Wydanie internetoweEuropa

W cieniu starych drzew…

Ryszarda L. PelcFrancja

Pere Lachaise jest dla Francji tym czym dla Polski są Powązki. Na paryskim cmentarzu na czterdziestu czterech hektarach otoczonych murem cmentarnym znaleźli miejsce wiecznego spoczynku ludzie, którzy w ciągu ponad dwu wieków tworzyli historię Francji i oddziaływali na losy Europy i swiata.

Mapa trasy: W cieniu starych drzew…
Mapa trasy

Odwiedzając Pere Lachaise odnoszę zawsze wrażenie jakby przeglądała karty wielkiej księgi, w której odnotowane są nazwiska Wielkich. Cała historia literatury, muzyki wojskowości zapisana tu została na nagrobkach cmentranych. Wielkie grobowce kryją doczesne szczątki pisarzy, malarzy, muzyków, uczonych, generałow, architektów.

Przechodząc z jednej alei w drugą w cieniu koron wysokich, starych drzew, wśród ciszy przerywanej jedynie śpiewam ptaków i szelestem opadłych liści pod stopami szukam śladów ludzi, którzy dawno odeszli, choć ciągle żyją w naszej pamieci. Szukam też śladów Polaków, którzy tu pochowani zostali.

Nie dla wszystkich Francja stawała sie Ojczyzną z ich własnego wyboru. Tego wyboru często dokonywała za nich Historia. Przyjeżdzali do Paryża i zostawali na tej ziemi do ostatniego tchnienia, odbywając swa ostatnią drogę tutaj na cmentarz Pere Lachaise.

Pere Lachaise jest jednym z pięciu znanych cmentarzy Paryża (pozostałe to Montmartre, Montparnas, Picpus, Passy). Usytuowany jest we wschodniej części miasta. Znajduje się w pobliżu Bulwaru de Menilmontant, ulicy (rue) Pyrenees i alei Gambeta. Historia cmentarza sięga pierwszej połowy wieku siedemnastego i wiąże swe początki ze słynnym zakonem Jezuitów, osiadłych w okolicy ulicy Saint Antoine. W 1626 Jezuici kupili spory teren leżacy wówczas poza miastem i przeznaczyli go na budowę schronienia-hospicjum dla księży będących u kresu życia. Jednym z tych, którzy przyczynili się dla rozwoju tego projektu był zakonnik ojciec (Pere) La Chaise, spowiednik króla Ludwika XIV. On też hojnie wspierał dalszą przebudowę domu, w ktorym i on się znalazł. Blisko pół wieku potem Zakon Jezuitów został rozwiązany a w 1763 Jezuici zostali wypędzeni. Zostali też pozbawieni wszelkich nagromadzonych dóbr.

Miasto przejęło wię owe tereny pojezuickie i przeznaczylo je na miejsce pochówku. Owczesny prefekt Paryża, Nicolas Frochot, zlecił zaprojektowanie cmentarza znanemu przyrodnikowi i geologowi, Alexandrowi Brongniart. Czterdzieści cztery hektary ziemi połozonej na wzgórzu z rozległym widokiem na Paryż stały się nie tylko miejscem spoczynku dla żmarlych ale też parkiem, miejscem spaceru dla żywych.

Trudno jest przekazać ów niepowtarzalny nastrój miejsca mistycznego, otoczonego legendą, pełnego sekretów I miejsca niezwykłych tragicznych, burzliwych zdarzeń. Sam cmentarz wielokrotnie był przedmiotem literackich opisów. Czytelnikowi powieści Balzaka nie obca jest zapewne ostatnia scena z "Ojca Goriot". "Kiedy tylko trumnę (w której spoczął Goriot) ustawiono na karawanie, dwie puste karety z herbami księcia de Restaud i barona Nuncingen nadjechały i podążyły w procesji na Pere Lachaise... łzy (Rastignaca) spadly na grób ojca Goriot... Rastignac przeszedł kilka kroków dalej, do najwyższego punktu cmentarza i spojrzeniem objął Paryż i zakola Sekwany. Jego oczy zwróciły się ku przestrzeni pomiędzy Placem Vendome i kopułą Inwalidów - tam leżał ów świat blichtru, do którego chciał wejść". Wielki twórca "Komedii Ludzkiej" Honore de Balzac, tak jak i jego powieściowy bohater Goriot, spoczął na Pere Lachaise. Leży pochowany w grobowcu Mniszchów, obok Eweliny Hańskiej, swej polskiej małżonki i romantycznej miłości.

Jednakże nie grób Balzaca i pani Hańskiej przyciąga miłośników legendarnych romansów. Tym miejsce jest grób Heloizy i Abelarda, bohaterów Sredniowiecza . To o ich niezwykłej romantycznej, lecz jakże tragicznej historii miłości opowiadano przez wieki. Heloiza, jedna z najlepiej wykształconych kobiet średniowiecza, kilkunastoletnia siostrzenica przeora zakonu była uczennicą Abelarda, znanego, wybitnego filozofa owych czasów. Ich zakazana miłość została odkryta. Abelard okaleczony, brutalnie pozbawiony męskosci, przez rzezimieszków nasłanych przez wuja Heloizy wszystkie pozostałe lata swego życia spędził w klasztorze. Kochankowie resztę swego życia byli rozdzieleni i jedynym łacznikiem były przesyłane ku sobie listy. Po śmierci jednak zostali połaczeni, a dziś spoczywaja we wspolnym grobie, odwiedzanym przez tysiące turystów z calego świata. Grób położony jest blisko murów przy wschodniej części cmentarza.

Wędrując dalej napotykamy na interesujące dzieła sztuki rzeżbiarskiej. Co dla Polaka może być uderzajace to to, iż tak niewiele jest tam kwiatów na grobach. Ale są wyjątki. Otóż tradycyjnie, każdego roku w dniu Wszystkich Swiętych groby Sary Bernhard i Musseta, pokrywaja się kwiatami. Dlaczego właśnie ichó Kwiaty, piękne i świeżo ścięte leżą na grobie Fryderyka Szopena - zawsze. Kiedy tego roku odwiedziłam jego grób (oznaczony na mapie numerem 11), obok bukietów róż leżało zdjęcie młodej dziewczyny i kilka zapisanych karteczek. Jedna była napisana po polsku. Nauczycielka muzyki z Mielca, pani Barbara w ten szczególny sposób złożyła hołd wielkiemu Fryderykowi. Nie ona jedna zresztą. Na malutkim zielonym bilecie z paryskiego Metra ktoś napisał drobniutkim pismem "Thanks for beautiful music" a obok leżał skrawek papieru zapisany przez Anne - Sophie "J`ai t`ame..." Nie zdołałam przeczytac pozostałych listów położonych na grobie Artysty. Oprócz mnie zbyt wielu innych chciało się zbliżyć do tego miejsca, nad którym pieczę sprawuje biała marmurowa postać kobieca.

Oczywiście grób Fryderyka Szopena nie jest jedynym polskim grobem na Pere Lachaise. Odnalazłam tam grób Klementyny Tańskiej-Hoffmanowej, znanej niegdyś pisarki romantycznej. Wzniesiono Jej okazały pomnik, który z czasem odnowiony został (w 1893) przez Komitet Opieki nad Grobami Polskimi. Chowano na Pere Lachaise przedstawicieli Wielkiej Emigracji.

Na grobie jednego z nich, Franciszka Wołowskiego (Depute Polonais) polskiego posła urodzonego 2 padziernika 1786 w Warszawie a zmarłego w lutym 1844 w Paryżu, Rodacy stawiający mu pomnik umieścili inskrypcję "Zmarl w trzynastym roku emigracji". Obok spoczywa Aleksander Tys "Naczelny Prokurator Senatu w Królestwie z Jeziornej". Kiedy umarł miał zaledwie 44 lata. W kwaterze szóstej jest zbiorowy grob. Pochowany jest lekarz Wielkiej Emigracji Edmund Korabiewski, uczestnik spisku Listopadowego, Michal Szwajcer (1871), Jozef Wybicki. Tam też leży Casimir Delavigne, Francuz, autora Warszawianki. Na Pere Lachaise spoczął Guillaume Appollinaire-Kostrowicki, mający polskie powiązania (matka była urodzona w Polsce) oraz Bonawentura Niemojewski ostatni prezes Rzadu Narodowego w powstaniu listadowym.

Niektóre aleje cmentarne przypominają ulice miast w miniaturze. Tworzą je duże rodzinne grobowce. Do takich należy grobowiec rodziny Walewskich. Maria Walewska spoczywała kiedyś w osobnym grobie. Prochy słynnej Marii, kochanki Napoleona, podobno już w 1818 przeniesiono do Kraju, być moze do Kiernozi. Jednakże w Paryzu zostalo jej serce. Ale osobnego pomnika Walewskiej nie znalazłam, mimo iż do dziś to miejsce jest oznaczone na mapie cmentarza. Nikt z obsługi cmentarza nie potrafił powiedzieć co się z nim stało. "Być może miejsce nie zostało opłacone" zasugerowano.

Pere Lachaise jest miejscem pielgrzymek i wizyt zarowno Paryżan jak i turystów z wszystkich krajów Swiata Każdy z nas szuka ostatniego miejsca spoczynku swych znanych i mniej znanych Rodaków. Amerykanie np. szukają zapewne nieoznaczonego na mapie gróbu Gertrudy Stein i jej nieodłacznej przyjaciółki Alice B. Toklas. To wokół nich niegdyś gromadziła sie bohema, głownie zaś "Amerykanie w Paryżu". Szukają też grobu Isadory Dunkan czy Richarda Wrighta. Na Pere Lachaise spoczywa wielka śpiewaczka Maria Callas, Edith Piaf "skowronek Paryża", Pissarro, Corot, Modigliani, Eluard, Romain... Lista wielkich i sławnych jest zbyt długa i nie sposób jej kontunuować.

Ale Pere Lachaise nie zawsze byl miejscem gdzie gościła cisza przerywana jedynie krokami przechodni, nieśmiałym szeptem, czyimś stłumionym szlochem czy też nieustannym niemal śpiewem ptaków. Na Pere Lachaise miały miejsce prawdziwie Dantejskie sceny. Tu dopełniły się dni Komuny Paryskiej i los ich jej uczestników. Wieczorem 27 maja 1871 roku paryscy Komunardzi rozstrzelali zakładników w Belleville a sami schronili się pomiędzy grobami na Pere Lachaise. Tam pomiędzy pomnikami rozpoczęli swą ostatnią walkę o życie. Bezskutecznie. O świcie 28 maja wojska przybyłe z Wersalu zdusiły obronę. Tych, którzy ocaleli postawiono pod mur w południowo-wschodniej części cmentarza. Rozstrzelano ich tam. Zginęło pod murem 147 Komunardów. Pogrzebano ich w zbiorowej mogile, tam gdzie padli. Jednym z Komunardów był Polak, Walery Wroblewski. Na pamiątkę owych zdarzeń wzniesiono pomnik zwany "Mur des Federes" we Wschodniej części cmentarza. Przy głownej Alei zwanej "Av. Principale" stoi pełen dramatycznej wymowy "Monument aux Morts" poswiecony wszystkim zmarlym.

W jednej z kwarter cmentarza (97) znajdziemy pomniki upamiętniające pomordowanych w Oswiecimiu, Buchenwaldzie, Ravensbruk, Sachsenchausen. Na Pere Lachaise spoczywają muzułmani i żydzi. Na jednym z pomników z czarnego granitu przedstawiającym ogromną otwartą księgę widnieją napisy hebrajskie i gwiazda Dawida. Na dole tej samej księgi jest wygrawerowany duży pozłacany krzyż.

Ostatnim grobem, który odwiedziłam tamtego sierpniowego dnia był grób Edith Piaf. Wskazał go policjant, który objeżdzał aleje cmentarne tuż przed zamknięciem bram. Słonce chyliło się już ku zachodowi. Wielkie drzewa rzucały coraz dłuższy cień. Na Pere Lachaise zapadała niczym już nie zmącona cisza. Została za nami. Przed nami zaś otworzył się Paryż wielki i piękny. Wiecznie młode miasto tętniące niepohamowaną, wspaniała pełnią życia.

Więcej z Europy