Wydanie internetoweEuropa

Piękna Bułgaria

Konrad Ł. CzapiewskiBułgaria
Piękna Bułgaria
Mapa trasy: Piękna Bułgaria
Mapa trasy

България

Bułgaria, niewielki czarnomorski kraj, w okresie ścisłej współpracy państw Bloku Wschodniego była wymarzonym miejscem wakacyjnego wypoczynku. Osoba udająca się tam na urlop była postrzegana za wybrańca, za człowieka wygrywającego los z najwyższą nagrodą. Aż tu nagle przyszły wielkie zmiany na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku i popularność zyskała niedostępna wcześniej dla wszystkich Hiszpania czy Grecja. O walorach przyrodniczych i turystycznych Bułgarii zapomniano z dnia na dzień. A przecież Bułgaria jest Piękna: "Pan Bóg ogłosił przez swego anioła, że będzie dzielił ziemię, którą stworzył. Zaraz ludzie stanęli w kolejce. Rozdawał Pan ziemie z wiecznym śniegiem, rozdawał tundry i tajgi, pustynie i puszcze, urodzajne doliny, ogromne rzeki i ziemie pomiędzy nimi, morza i oceany, najwyższe góry… Wzięły ludy czerwone i żółte, wzięły czarne. Dużo miał pracy… mierzył, liczył, ważył… Westchnął i spojrzał na Europę. Choć nie tak wielka, jak poprzednie lądy, też duża była. Skinął Pan Bóg na swego anioła i rzekł: Widziałeś, jak to się robi. Rozdziel tym co tu jeszcze stoją, a ja odsapnę. Anioł szybko podzielił, co tam było do dania, i pofrunął. Ludzie odeszli, każdy w swoją stronę. Pan Bóg obudził się i zobaczył smutnego człowieka, stojącego na pustym placu. Zapytał: A ty, dlaczego nie poszedłeś do swojego kraju? Odrzekł człowiek: Nie mam go, Panie. Anioł wszystko rozdał, dla mnie już nic nie zostało. Zamyślił się Pan Bóg i rzekł: A to weź moją Bułgarię… chciałem ją sobie zostawić bo to najpiękniejsza kraina, ale weź…" (Bułgaria, 2001, Pascal, s. 1).

Jest to rzeczywiście cudowna kraina, niezwykle urozmaicona, poprzecinana wieloma pasmami górskimi, ze wspaniałymi przełomami rzecznymi, z czystym i ciepłym morzem. Walory przyrodnicze są w doskonały sposób uzupełniane przez niezwykłe twory cywilizacyjne, jako iż na tym obszarze wielokrotnie zmieniało się panowanie, przeto mamy możliwość oglądania dzieł architektury powstałych w różnych kulturach. Oprócz tego, iż Bułgaria jest Piękna, to z roku na rok staje się coraz piękniejsza, a to za sprawą kampanii "Piękna Bułgaria" prowadzonej przez Unię Europejską. Dzięki unijnym funduszom przywraca się do dawnej świetności wiele historycznych budowli, a także czyni ten kraj bardziej przystępnym dla turystów. Przykładowo na wielu dworcach kolejowych na tablicach informacyjnych obok "заминаващи" widnieje angielskie "departure", a na drogowskazach są podwójne nazwy miejscowości, np. "Сливен - Sliven".

Pomimo tych zmian, dzięki którym Bułgaria ma stać się bardziej dostępna dla europejskiego turysty, pozostają w tym kraju zwyczaje zupełnie odmienne od "ogólnie przyjętych". Jednym z nich jest z całą pewnością gestykulacja. Jadąc zagranicę spodziewamy się najróżniejszych utrudnień, ale na pewno nie tego, że gdy pokiwamy głową, nasz rozmówca zrozumie, iż pokazujemy … "nie". A taka właśnie sytuacja jest w Bułgarii, gdy kręcimy głową, przecząc czemuś w naszym mniemaniu, Bułgar odczyta nasz gest na "tak". Doprowadza to do wielu niezręcznych, zabawnych a czasami nawet groźnych sytuacji. Najgorsza sprawa z porozumieniem jest w restauracji, gdzie kelnerki starają się gestykulować po "światowemu" i wtedy zupełnie się gubimy co jest na "tak" a co na "nie".

Kolejną osobliwością Bułgarii jest dystrybucja biletów w transporcie miejskim. W każdym autobusie jest pani (zazwyczaj pani) kontrolerka sprzedająca każdemu wchodzącemu do pojazdu odpowiedni bilet. Uważam to za niezwykle racjonalne rozwiązanie, gdyż wiele kobiet, zazwyczaj w średnim wieku, znajduje w ten sposób zatrudnienie, po drugie dyrekcja zakładu transportowego ma pewność, że niemal każdy z pasażerów zapłacił za przejazd, i wreszcie po trzecie pasażer nie musi martwić się na zapas o zakup biletów.

Bułgaria jest piękna, ale to nie wystarcza aby przyciągnąć do siebie turystów. Jest coś co sprawia, iż dany kraj postrzegamy jako przyjazny dla odwiedzających lub wrogi. Kraj ze wspaniałymi warunkami naturalnymi możemy postrzegać jako niedogodny do wypoczynku, a z kolei do kraju o przeciętnych walorach przyrodniczych będziemy powracać wielokrotnie. Tym "czymś", a właściwie "kimś", są obywatele danego państwa, ich stosunek do turystów. Piękno Bułgarii tylko zyskuje w kontakcie z mieszkańcami tego kraju, gdyż ich życzliwość jest po prostu ogromna, każdy stara się być uczynny a obsługa turystów odbywa się z uśmiechem na ustach. Skoro poznaliśmy już niektóre urokliwe osobliwości Bułgarii, czas wyruszyć na zwiedzanie jej jeszcze urokliwszych regionów.

Черно Море

Warna zapewne wszystkim nam kojarzy się z postacią, piętnastowiecznego króla Polski, Władysława Warneńczyka. I słusznie, gdyż Władysław właśnie pod Warną w 1444 roku zginął z rąk Turków w wieku zaledwie lat dwudziestu. Jednakże Warna to także jeden z najjaśniejszych punktów na bułgarskiej mapie wybrzeża Morza Czarnego, letnia stolica kraju. Miasto to swoją atmosferą przypomina niezwykłe zakątki miast hiszpańskich lub chorwackich. Niezliczona liczba kafejek i restauracji pod "odkrytym niebem", miejscami wąskie uliczki, przyjazne w upalne popołudniowe godziny parki z fontannami oraz delfinarium. Jednakże tuż obok napotkać możemy niedźwiedzia na sznurku, małpę na niedźwiedziu czy restaurację McDonald's. Prawdziwe osobliwości ujrzymy za miastem, a mianowicie w kurortach Złote Piaski czy Albena. W odległości pięćdziesięciu metrów od pięknej, szeleszczącej drobnymi ziarenkami piasku plaży wznoszą się potężne dziesięciopiętrowe hotele. Większość z nich zbudowana została na dwudziestometrowej falezie, w związku z czym do wielu z nich poprowadzone są wyciągi krzesełkowe z plaży do drzwi recepcji. Oczywistym jest iż każdy hotel chce wyglądać ładniej od sąsiada, w związku z czym nawet daltonista ujrzy pełne spektrum kolorów na ścianach, finezyjne kształty oraz niesamowicie niebieską wodę w basenach. Wszystko jednakże ma swoją cenę - za jedną noc w takim wątpliwym estetycznie luksusie można nie oszczędzając spędzić fantastyczny tydzień wakacji.

Drugim dużym nadmorskim ośrodkiem miejskim jest Burgas. Scharakteryzować to miejsce można krótko - typowe miasto portowe, a niech już każdy indywidualnie dopisze takie przymiotniki jakie mu się z tym określeniem kojarzą. Na szczęście koło Burgas położone są dwie cudne miejscowości - Neseb?r i Sozopol. Ta pierwsza umiejscowiona na skalistym półwyspie, który kiedyś był wyspą, została założona już w V w. BC i podobnie jak całe terytorium Bułgarii przechodziła z "rąk do rąk". Najpierw osada tracka, później rzymska, bizantyjska, bułgarska, turecka, a wreszcie dzisiaj światowa, gdyż całe miasto wpisane jest na listę UNESCO. Obecnie dużym zagrożeniem dla Neseb?ru jest zlokalizowany niedaleko znany kurort Słoneczny Brzeg, a właściwie turyści tam przebywający. Dlatego dla pragnących większego spokoju wyjściem może być pobyt w drugiej z wyżej wymienionych miejscowości, a mianowicie w Sozopolu. Założenia architektoniczne miasta podobne jak w Neseb?rze, atmosfera tajemniczości i historii również, a przy tym osada starsza, gdyż cywilizacja grecka dotarła tu już w VI w. BC. Niezwykłością tego miasta jest osiemnastowieczna cerkiew św. Bogurodzicy, prawie całkowicie skryta pod poziomem ulicy. Ponieważ w czasie panowania tureckiego na tych ziemiach, najeźdźcy nie pozwalali budowania Bułgarom dużych świątyń, ci kryli je pod ziemią.

Wypada powiedzieć jeszcze słowo o samym Morzu Czarnym. Średnia roczna temperatura wynosi około 14?C, zasolenie waha się w granicach 16-17‰, a im bardziej na południe tym woda mniej zanieczyszczona, co wiąże się z klasą czystości uchodzącej doń rzeki Dunaj. Plaże jawić się nam mogą niczym bałtyckie pasy drobnego piasku, tylko bursztynów brak.

Рила

Riła to góry i to nie takie zwykłe góry. Mają przyjemność i honor być najwyższe na całym Półwyspie Bałkańskim, jednakże niewiele osób o tym wie. Jak zwykle ma to swoje dobre i złe strony. Dobre, gdyż góry te są bardzo rzadko odwiedzane przez turystów, dzięki czemu prezentują nam swoją nieskalaną przyrodę i majestat. Można całymi dniami wędrować dobrze oznakowanym szlakami spotykając po drodze kilka osób, rzecz wręcz niewykonalną w naszych Tatrach. Zła strona nieznajomości gór przez turystów wiąże się z upadkiem wielu schronisk górskich. Część została po prostu zamknięta, a reszta prezentuje się w katastrofalnym stanie. Wybierając się w Riłę, najwyższe góry między Alpami a Kaukazem, należy zaopatrzyć się we wszelkie potrzebne do wyżywienia składniki, gdyż na jedzenie w schroniskach nie powinno się za bardzo liczyć. Turysta zagraniczny musi brać przykład z Bułgarów, którzy w swoich przepastnych plecakach, noszonych po najwyższych szczytach, chowają kotlety schabowe, paprykę i pomidory oraz … jajka na twardo.

W góry wybierają się głównie zagraniczni turyści oraz Bułgarzy w kwiecie wieku. Bardzo niewielu młodych mieszkańców tego czarnomorskiego kraju odwiedza swój jeden z najpiękniejszych parków narodowych. Ci którzy się na to decydują, czynią to zazwyczaj w dżinsach, adidasach i z torbą na ramieniu.

Pomimo, iż góry są wysokie, nie sprawiają większych trudności dla turystów. Można je porównać do naszego Beskidu Żywieckiego, a najwyższy szczyt, Musała (2925,40 m n.p.m.), to dwukrotnie powiększone Pilsko. W Rile piętra roślinne są znacznie podwyższone w stosunku naszych gór. Przykładowo las górnoreglowy sięga wysokości około 2000 m n.p.m. Na Musali, która kiedyś miała wątpliwą przyjemność zwać się Pikiem Stalina, zlokalizowane jest obserwatorium meteorologiczne. W lipcu w południe, kiedy na wybrzeżu czarnomorskim ludzie opalali się przy 33°C, na szczycie było zaledwie 11°C. Zimą śnieg przykrywa dach obserwatorium.

Oprócz niezwykłej przyrody, spokoju, zapachów, zwierząt, wolności i widoków, góry skrywają pośród swoich zboczy prawdziwą perłę architektury bułgarskiej - Rilski manastir. To do tego miejsca przez całe życie marzył dotrzeć Jan Paweł II. Klasztor prawosławny wita odwiedzających swoim niezwykłym ciepłem, jasnością i harmonią, której tak bardzo brakuje w budownictwie współczesnym. Monastyr został założony przez św. Iwana Rilskiego, którego możemy porównać do polskiego św. Wojciecha. Po wielu pożarach obecny kształt klasztor przybrał na początku XIX wieku. W centralnej części dziedzińca wznosi się cerkiew św. Bogurodzicy pokryta tysiącem fresków ukazujących postaci darczyńców, apostołów, aniołów, sceny biblijne oraz alegorie siedmiu grzechów głównych. W muzeum klasztornym podziwiać można krucyfiks wyrzeźbiony w średniowieczu przez brata Rafaiła mającego do dyspozycji kawałek drzewa lipowego i igłę. W przeciągu trzynastu lat na półmetrowej wysokości krzyżu wyrzeźbił on 100 scen biblijnych ukazujących 1000 postaci wielkości ziarnka ryżu. Zaraz po ukończeniu dzieła brat Rafaił stracił wzrok. Będąc na dziedzińcu klasztornym odnajdujemy, tak potrzebny w dzisiejszym "szybkim" świecie, balsam dla duszy i ciała, chłoniemy atmosferę mistycyzmu i harmonii.

София

Stolica Bułgarii to chyba najbrzydsza stolica jaką miałem do tej pory przyjemność zwiedzać, a z pewnością śmiało mógłbym nazwać to miasto najmniej ciekawym miejscem spotkanym na trasie mojej podróży po tym niewielkim, górzystym, bałkańskim kraju. Jednakże wygląd Sofii nie zraził mnie na tyle, iż miałbym odwołać napisane wcześniej słowa świadczące o piękności Bułgarii. Pierwsza kwestia, która uderza odwiedzającego zaraz po przyjeździe to znaczna liczba ludności cygańskiej, nie spotykanej zazwyczaj w innych regionach. Dzieci proszące o jałmużnę, czyli "pan da", stoją na większości ulic w centrum miasta a ich zabiegi o dostanie "lewa", są delikatnie mówiąc, bardziej natrętne niż w naszym kraju. W większości ofiarami proszących bywają kobiety. Najlepszy, a z pewnością wypróbowany, sposób na "pan dy" to powiedzieć do nich grzecznie jakieś zdanie w języku polskim.

Kolejną kwestią, która bywa niezwykle irytująca w Sofii, są kierowcy. Jeżeli zwykliśmy narzekać na polskich kierowców, a na pewno na warszawskich "piratów drogowych", zachęcam odwiedzić stolicę Bułgarii po to tylko by zmienić tę, krzywdzącą dla naszych rodaków, opinię. Jedyna norma na sofijskich ulicach to uciekać przed tramwajem, bo tam tramwaj może wszystko, a przynajmniej tak wynika z moich trzydniowych obserwacji. Poza tym czystym samobójstwem może być przechodzenie solo przez ulicę na zielonym świetle. Ten kolor dla pieszych wcale nie oznacza, że dozwolone jest przejście, gdyż w tym samym momencie zielone światło mają też skręcający w prawo i lewo, a po tramwaju najważniejsze są samochody. Tak więc znacznie bezpieczniej poczekać, aż zbierze się pewna grupa osób, a wtedy może jakiś kierowca zatrzyma pojazd i przepuści niezmotoryzowanych uczestników ruchu.

Oczywiście w Sofii możemy zobaczyć także ciekawe zabytki kultury ludzkiej jak - pięcionawowy sobór Aleksandra Newskiego, Narodową Bibliotekę Cyryla i Metodego, Uniwersytet Sofijski, cerkiew św. Mikołaja, Narodowy Pałac Kultury zbudowany w 1981 roku czy ruiny osady rzymskiej z IV w. BC. Nie zdołały one jednak przesłonić ogólnego negatywnego wrażenia wywartego na mnie przez bułgarską stolicę.

Sofia to doskonałe miejsce skąd można wyruszać na wspaniałe jednodniowe wycieczki. Warszawiacy cieszą się ze swojego parku narodowego ulokowanego zaraz za granicami miasta. Podobny powód do chluby ma także milion mieszkańców stolicy Bułgarii. Park Narodowy Vitoša, to porośnięte kompleksami lasów liściastych strome stoki górskie przekraczające dwa tysiące metrów wysokości, które zimą są intensywnie wykorzystywane do turystyki narciarskiej. Kolejny dzień spędzić można na wycieczce do malowniczego miasteczka niebieskich domków - Koprivšticy. Miejscowość została zachowana jako otwarte miasto-muzeum bułgarskiego odrodzenia narodowego w niezmienionym stanie z końca XIX wieku. To w tym miasteczku w 1876 roku rozpoczęto powstanie przeciwko Turkom, które po dwóch latach walk doprowadziło do odzyskania niepodległości przez Bułgarię. Innym wspaniałym tworem natury położonym niedaleko Sofii jest osiemdziesięciokilometrowy przełom rzeki Iskăr. Wspaniale pofałdowane warstwy skalne, jaskinie, zakręty rzeczne i wioski "przytulone" do stromych zboczy. Wzdłuż tych osobliwości przyrody, wbita w stok, poprowadzona licznymi mostami i tunelami, ciągnie się linia kolejowa. Jadąc pociągiem jej torami można ujrzeć namiastkę wspaniałości czekających na pieszych turystów, którzy zdecydują się przekroczyć bramy kanionu.

Dla mnie, a właściwie dla nas, gdyż miałem szczęście zwiedzać Piękną Bułgarię i obserwować wszystkie opisane powyżej rzeczy wraz z moją Ewą, był to ostatni widok, gdyż siedzieliśmy w pociągu, który unosił nas nieodwołalnie w kierunku Polski. Ale właśnie powroty sprawiają, że chcemy na nowo wyjeżdżać i odnajdywać siebie na ścieżkach różnych zakątków świata a później szczęśliwie wracać bogatszym do domu, do najwspanialszej krainy na świecie. Poprzez podróże odkrywamy nie tylko siebie, ale także nasz kraj.

Więcej z Europy

Fryburg

Piotr PaciorkiewiczSzwajcaria