Region gór Atlasu zdecydowanie różni się od reszty Maroka. Berberyjskie plemiona, zamieszkujące obszar północno-zachodniej Afryki, nigdy nie zostały całkowicie podbite przez najeźdźców. Do dziś nie płacą podatków rządowi państwa, ale nie otrzymują z ich strony także oficjalnych dotacji czy pomocy. Ta tubylcza ludność, zamieszkująca od ponad 3 tysięcy lat głównie obszary górskie na terenie Maroka, jest skazana wyłącznie na swoją, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, umiejętność dostosowywania się do trudnych warunków w jakich przyszło im funkcjonować. Życie wioski skoncentrowane jest na głównej komórce społecznej, jaką tworzy bardzo liczna rodzina oraz plemię, do którego należy dane gospodarstwo. Stosunek Berberów do domu, pól, rodziny i zwierząt przetrwał do obecnych czasów praktycznie w niezmienionym stanie. Dzięki długowiecznej tradycji te pierwotne i zarazem fascynujące społeczności potrafią przetrwać w skrajnych warunkach skalistych, górskich bezdroży.

U niektórych Berberów można zauważyć rude włosy, niebieskie oczy, a nawet jasną skórę. Nikt jeszcze nie określił skąd pochodzą - jedni twierdzą, że z Libii, drudzy, że z obszarów południowej Sahary... to lud owiany tajemnicą, która zdaje się czaić na dnie ich niebieskich oczu. Ich odmienny wygląd od reszty mieszkańców Maroka jest również przystosowaniem do środowiska, w którym żyją. Ciemna karnacja jako ochrona przed zabójczym słońcem, nie jest im tak potrzebna, jak Arabom zamieszkującym wiecznie gorące pustynie lub wybrzeże kraju.
Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy, zaraz po przybyciu do berberyjskiej wioski, jest specyficzna architektura, w znacznej mierze uwarunkowana klimatem, ukształtowaniem terenu oraz stosunkami społecznymi panującymi w danym regionie. Zdaje się, że na przestrzeni wieków plemiona pozostały wierne swojemu surowemu stylowi budowania, opierając się wpływom arabskim. Ich domy są wznoszone z materiału, który można znaleźć dokoła osady i którego jest pod dostatkiem. W Atlasie Wysokim są nim przeważnie stare skały krystaliczne, w Atlasie Średnim to głównie wapienie oraz piaskowce, które odpowiednio obrobione stanowią coś na kształt cegieł. Najczęściej w takim domu znajduje się jeden duży salon, używany także jako kuchnia, dzienny pokój dla gości, sypialnie oraz stodoła. Wszystko mieści się pod jednym dachem i posiada tę zaletę, że zawsze bez trudu można "dosztukować" następne pomieszczenia. Czasami trudno nawet rozpoznać, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy następne gospodarstwo. Taki system budownictwa wiąże się ze znacznym nagromadzeniem budynków, ale powoduje u ludzi wzrost poczucia bezpieczeństwa. Cała osada jest również skuteczniej broniona przed zimnem i wiatrem. Kamienne ściany wprawdzie wolno ogrzewają się latem, ale zimą, która potrafi być tutaj naprawdę surowa, dłużej utrzymują uprzednio zebrane ciepło; są również odporne na działanie wilgoci. Przed opadającym ze szczytów śniegiem chronią wzniesione powyżej domostw murki, czasem drzewa i krzewy, a także tarasy uprawne, układające się schodkami w dół zboczy. Dachy domów nie są spadziste. W trakcie lata, kiedy wewnątrz jest gorąco, można na nich po prostu spać i odpoczywać, a także uprawiać rośliny. Każde, w miarę płaskie, ale nie pustynne miejsce wydaje się być na wagę złota w tym kraju.
W którykolwiek rejon górski by się nie udać, berberyjskie osiedla wyglądają jakby były schowane pod stokiem lub są tak wkomponowane w teren, że prawie wcale ich nie widać.
Do najdziwniejszych "cudów" architektury Północnej Afryki należą komunalne spichlerze o charakterze obronnym (w języku berberyjskim agadir). Ich powstanie wiąże się z potrzebą bezpieczeństwa na obszarach wielokrotnie atakowanych przez muzułmańskich najeźdźców. Miejscowi rolnicy chcieli się chronić w wytrzymałych budowlach, w których mogli magazynować nadwyżki żywności, broń czy też cenne przedmioty. W obrębie potężnych wałów znajdowały się zbiorniki na wodę, stajnie, schrony, sale modlitw, kuźnie i różnego rodzaju warsztaty. Najbardziej interesujący jest spichlerz znajdujący się w wiosce Imilchil, która słynie z wrześniowych targów ślubnych. Podczas ich trwania, kobiety wybierają przyszłych mężów, których oceniają niczym zwierzęta przeznaczone na sprzedaż.
Do jednej z okolicznych wiosek wędrują pielgrzymki wiernych... znajduje się tam bowiem marabut - jedna z najbardziej charakterystycznych budowli religijnych Maroka. Jest nią pobielona i niezwykle skromna chatka o ścianach wykonanych z gliny lub ziemi, wznoszona w miejscach spoczynku islamskich świętych. Taki rodzaj grobu pełni bardzo ważną rolę w życiu lokalnych wspólnot, gdyż nie tylko stanowi cel podróży ludzi pragnących błogosławieństwa, ale jest także pewnego rodzaju centrum społecznym wokół, którego odbywają się cotygodniowe targi. Raz w roku marabut staje się ośrodkiem hucznego święta i licznych do niego pielgrzymek.
Życie w rejonach, gdzie śnieg na kilka miesięcy może oddzielać doliny od reszty świata, jest naprawdę ciężkie. Mieszkańcy tych terenów trudnią się zatem głównie hodowlą przystosowanych do górskich warunków owiec i kóz, które swobodnie biegają po skalistych zboczach i tak naprawdę, to nie wiadomo czym się żywią - chyba jedynie małymi kolczastymi krzewinkami. Oprócz nich, hoduje się osły i muły. To właśnie one są głównym środkiem transportu. Na trudno dostępnych, krętych i wąskich ścieżkach sprawdzają się najlepiej. Są silne, wytrzymałe i bardziej odporne niż konie. Cierpliwie wnoszą, idąc pod górę, materiały do budowy chat czy schronisk, są "taksówkami" dla leniwych turystów, a także rodzajem "samochodów dostawczych" przewożących do sklepów jedzenie i napoje.
Rolnictwo, dające skromne plony, jest zdecydowanie głównym źródłem utrzymania regionu, chociaż nadwyżki żywności są z reguły niewielkie. Nieduże, tarasowe pola warzywne są doskonałym przykładem zdolności adaptacyjnych człowieka do warunków narzucanych przez środowisko naturalne. Nawet na stromych stokach ludzie potrafią prymitywnymi metodami i tylko przy pomocy zwierząt uprawiać ziemię. Nauczyli się także tworzyć wzdłuż rzek, coś na kształt kanałów melioracyjnych sprawnie działających w ciepłej porze roku. Ostatnio zaczęto sadzić jabłonie, czereśnie i inne drzewa owocowe, o które dba się ze szczególną troską. Za najcenniejsze uznaje się jednak orzechy włoskie. Liście tych roślin zawierają olejki eteryczne i garbniki, a owoców można użyć do farbowania tkanin. Podobnie zresztą wykorzystywany jest wyciąg z marchwi.
W porze letniej pasterze korzystają z łatwych do rozkładania i składania namiotów, które tka się z odpornej na czynniki atmosferyczne, bardzo ciepłej wełny (i sierści) owiec. Z takich materiałów ludność szyje własnoręcznie również ubrania - głównie bluzy, które już nie jednemu, nie przygotowanemu na mrozy turyście uratowały życie. Egzotycznie ozdabiana odzież, kilimy i dywany, czy różnego rodzaju pokrowce na pościel cieszą się niezwykłym powodzeniem wśród obieżyświatów gotowych zapłacić wysokie sumy za piękne rękodzieła.
W okolicach Antyatlasu rośnie bardzo specyficzna roślina, jaką jest kolczaste drzewo arganiowe. Rośnie ono tylko w Maroku, a obszar jego występowania zajmuje powierzchnię jedynie około 64 km kwadratowych. Z orzechów produkuje się słodki olej, a pomarańczowe owoce uznawane są przez miejscowe kozy za przysmak. Niecodziennym jest widok, kiedy hodowlane zwierzęta wskakują na drzewa w poszukiwaniu pożywienia. Każda rodzina posiada kilka arganiowych drzew i pilnuje, aby cudze kozy nie zjadały rzadkich owoców. Z argan, Berberowie konstruują belki do budowy stropów domostw, a z mieszaniny gliny, kamienia i suszonej na słońcu lub wypalanej w tradycyjnych piecach cegły budują swoje osiedla. Tutaj można zobaczyć lepsze rodzaje domów; to znaczy dwu, trzypiętrowe. Najniższy poziom pomieszczeń przeznaczony jest dla zwierząt. Przez dziury w suficie wpadają resztki jedzenia z kuchni, która mieści się piętro wyżej. Jest to naturalny sposób pozbywania się odpadów. Na parterze trzyma się narzędzia rolnicze, a także buduje toaletę (w przypadku, gdy ma się ona znajdować w środku budynku). Na wyższe piętra sypialne oraz gościnne prowadzą schody lub drabiny, umieszczone zarówno na zewnątrz jak i w wewnątrz domu. Dzięki takiemu rozwiązaniu, goście nie muszą oglądać mocno zanieczyszczonych dolnych partii gospodarstwa. Na samej górze, ponad trzecim piętrem istnieją już tylko płaskie dachy.
Berberowie radzą sobie w trudnych warunkach jak tylko mogą. Na północy kraju, w stromych, dochodzących do 2200 metrów n.p.m. górach Rifu (nazywanych także Rif Atlas) zajmują się między innymi uprawą kifu (to miejscowa nazwa marihuany), co w tym rejonie jest dozwolone i przynosi spore dochody (podobno 30% marihuany rozprowadzanej w Europie, pochodzi właśnie stąd).
Z kolei w Atlasie Średnim plemiona nauczyły się wykorzystywać każdy dar natury i dostarczają na rynek... sól. Pochodzi ona z wyschniętych koryt rzek. Wybiera się ją podczas pory suchej, kiedy to woda wyparowuje, a na dnie pozostaje słony osad. Minerał ten próbuje się sprzedawać turystom jako wielką atrakcję okolicy.
Mieszkańcy Atlasu potrafią wykorzystywać wodę z potoków, posługując się zestawem gumowych węży, którymi doprowadzają wodę do domów i sklepów (w ten sposób chłodzą również napoje). Mogą pić wodę ze strumieni bez obawy, że zarażą się pasożytami. Są do nich tak przyzwyczajeni, że nawet spływające do rzeki odchody zwierząt nie są im w stanie zaszkodzić. Turyści muszą dźwigać butle z wodą mineralną lub też odkażać ją specjalnymi tabletkami. Gotowanie wody nie jest skuteczne, gdyż na dużych wysokościach wrze ona w niższej temperaturze i dlatego nie wszystkie bakterie giną. Berberowie zdają się być odporni na silnie operujące promienie słoneczne, na mrozy i zaspy śnieżne oraz na wszelkiego rodzaju zarazki, które atakują obcokrajowców. Chociaż, z pewnością nasza warszawska chlorowana woda wywołałaby u nich jakąś sensację żołądkową.
Aż do 1956 roku, kiedy Maroko odzyskało niepodległość i wprowadzono jednolity kodeks prawny, najbardziej charakterystyczną cechą zwyczajowego prawa berberyjskiego była zbiorowa przysięga (tagellit). Do tego czasu prawo dzieliło się jakby na dwie grupy: zwyczajowe qaida i koraniczne shra˘a. Rzeczywistą różnicą pomiędzy nimi było jedynie to, kto przestrzegał ich stosowania. Nad prawem koranicznym czuwał święty (agurram), natomiast nad zwyczajnym świecki członek plemienia. Zbiorowa przysięga była legalną procedurą podejmowania decyzji i dostarczania dowodów, metodą ustalenia prawdy lub fałszu oskarżenia.
Pewna liczba współprzysięgających (byli nimi krewni oskarżonego w linii męskiej i to oni obawiali się później zemsty lub do niej dążyli) oświadczała, zgodnie z określoną formułą, w podanym porządku i miejscu, że zarzut nie jest prawdziwy. Jeśli odmówili złożenia przysięgi, nie udało im się jej wygłosić, albo popełnili w trakcie przemowy jakiś błąd (np. przejęzyczenie!!), oskarżenie uznawało się za uzasadnione i musiało zostać wypłacone odszkodowanie.
Czas składania przysięgi był uzależniony od kalendarza rolniczego, żeby nie sprowadzić klęski żywiołowej, która mogła być karą za krzywoprzysięstwo. Po żniwach odbywał się rodzaj sesji, w trakcie której rozpatrywano wszystkie zaległe sprawy. W czasie ramadanu (czyli postu) procedura ta była zabroniona.
Prawo wendety (czyli zemsty) obowiązywało w społecznościach plemiennych Atlasu. Po zabójstwie, jeśli nie następowała po nim otwarta walka, morderca uciekał z wioski wraz ze swoimi, najczęściej dziesięcioma współprzysięgającymi. Pokój przywracało końcowe porozumienie i wypłata odszkodowania, a czasem wygnanie winnego. Płacił on dodatkowo połowę wyznaczonej sumy, zaś drugą byli zobowiązani dostarczyć jego krewni.
Obecnie, oskarżeni i świadkowie przysięgają na Koran, a zbiorowość krewnych w linii męskiej nie musi składać żadnych oświadczeń czy wypowiadać określonych formuł prawnych. Natomiast wendeta została skutecznie zlikwidowana jeszcze w trakcie rządów Francuzów.
Obszary Atlasu stają się coraz bardziej popularne wśród zagranicznych turystów, a cisza i spokój zostaje brutalnie przerywana przez ryczące silniki samochodów, które próbują się wszędzie dostać. Nawet fakt, że zakłada się obecnie parki narodowe lub rezerwaty nie przeszkadza niszczyć przyrody zarówno ożywionej jak i nieożywionej. Życie w górach powoli się zmienia: pojawiają się domy z błyszczącym dachami, nawet w najbardziej zapadłych wioskach buduje się szkoły lub punkty informacji turystycznych. Młodzi ludzie wolą mieszkać w miastach, które w oczywisty sposób zapewniają lepsze warunki ekonomiczne czy edukacyjne. Wyludnienie wsi prowadzi do zaniku starych zwyczajów i pradawnej, unikalnej tradycji. Rozwój turystyki w górach Atlasu ma szansę stać się jednym z głównych źródeł dochodów Berberów, powstrzymując w ten sposób migrację ludności do miast. Z drugiej strony, delikatna struktura przyrody wysokogórskiej zostanie poważnie uszkodzona i tym samym naturalne środowisko życia tych fascynujących plemion ulegnie zniszczeniu...
