podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Europa » Kocioł Bałkański 2006-2007
reklama
Olaf Czempa
zmień font:
Kocioł Bałkański 2006-2007
artykuł czytany 3925 razy
Podobnie, jak w zeszłym roku na Korfu, Zakynthos pożegnaliśmy pierwszym promem odpływającym ze stolicy wyspy o 5.30. Tutaj uwaga - bilety trzeba zakupić dzień wcześniej, gdyż kasa jest otwierana dopiero o godz. 7 rano. Po upływie 1h 20 minut dopłynęliśmy do Killini, skąd szybkim tempem udaliśmy się przez most w Pátrze (cena za most od dwóch tygodni nie zmieniła się i dalej wynosi 10,90 euro) drogą E55 na północ. W tym miejscu chciałbym zdementować nieprawdziwe dane z map obejmujących ten teren - mianowicie jak na razie nie istnieje autostrada na odcinku Pátra - Ioannina (Janina). Oprócz 12 kilometrów starej autostrady w okolicach Arty, cały ten odcinek pokonujemy normalna drogą, miejscami na podjazdach specjalnie poszerzonej do dwóch pasów ruchu.
W Ioanninie robimy krótki odpoczynek na wysłanie kartek i tankowanie.) Następnie nasza droga przebiega wspomnianą już w tym tekście drogą E90, która jest znakomita alternatywą dla budowanej jak na razie Egnatii Odos łączącej Saloniki z Igoumenitsą. Po pokonaniu prawie 200 km znajdujemy się w miejscowości…Neápoli, skąd do Kastorii prowadzi autostrada (mająca łączyć ją w przyszłości z Egnatią Odos). Za Kastorią, zaczynają się, ku naszemu zdziwieniu, najlepsze w Grecji rejony narciarskie. Także pamiętajmy, że jeśli na narty to do Floriny. Foldery, które otrzymaliśmy, zupełnie nie przypominają zalanej słońcem, ciepłej Grecji!
Z kolei sama Florina to bardzo ładne miasteczko, gdzie czas wolno płynie. Zimą na pewno musi tutaj być bardzo przyjemnie. Po przerwie na café frapé udajemy się już w stronę granicy macedońskiej. Po bezproblemowej odprawie, która polegała na machnięciu paszportami i potwierdzeniu, skąd jesteśmy, udaliśmy się do niewielkiego sklepiku tzw. duty free. Okazało się, iż najważniejszy trunek Grecji - Metaxa, jest tutaj o wiele tańszy Także jak widać na załączonym obrazku, z zakupem greckiego winiaka, wstrzymajmy się aż do samego końca pobytu w tym kraju.
Przy wjeździe do Macedonii nie zapomnijmy o przestawieniu zegarków godzinę do tyłu. Obowiązuje tutaj czas środkowoeuropejski, czyli identyczny jak w Polsce. Po przejechaniu ok. 20 km znajdujemy się z Bitoli, skąd do Ochrydy tylko 65 kilometrów. Po drodze postanowiliśmy zobaczyć zaznaczony na mapie Pelister Nacjonalni Park. Niestety, jak to w biednych krajach, pojęcie park narodowy sprowadza się do postawienia tablicy z informacją. Jednak realnych działań ochronnych brak. Nie zmienia to faktu, że po 3-4 kilometrach od momentu zjazdu z drogi M5 cofnęliśmy się w czasie. Trafiliśmy o XIX, może XVIII wiecznej wioski, gdzie ludzie żyją spokojnie, bez codziennej walki z czasem. Naprawdę, zupełnie inni ludzie, żyjący z dnia na dzień, bez zbędnych zmartwień i problemów…Chwila refleksji nad naszym tempem życia przyda się każdemu.
Dalsza droga do Ochrydy upłynęła pod znakiem "zgaduj-zgadula - co za pojazd nas mija". Archiwalne Łady, Tavrie, Moskwicze, Tamy, Zastavy, ale również pojazdy z lat 50-60, których nazw niestety już nie potrafiłem sobie przypomnieć, to standard. Ciekawostką był nawet legendarny już Ford Bedford. Od czasu do czasu mignął nowiutki VW Touareg, Audi Q7 oraz Mercedesy S-klasa. Tak właśnie wygląda czy to w Albanii, czy też w Macedonii. Bieda przeplata się z niewiarygodnym bogactwem.
Ochryda (Ohrid) - przepiękne miasto położone nad jeziorem o tej samej nazwie (Jez. Ochrydzkie - Ohridsko ezero). Jeśli chodzi o nocleg, to z tym nie ma żadnego problemu. Już po wjeździe do miasta na przystanku autobusowym po prawej stronie podeszło do nas kilka osób oferujących nocleg. Jeśli mamy dosyć czasu, warto obejrzeć poszczególne oferty. My, najpierw zajrzeliśmy do położonych przy brzegu hoteli, ale jednak stawka 120-150 euro za apartament jest nieco wygórowana. Co ciekawe, przy wcześniejszej rezerwacji dwu lub trzyosobowego pokoju, cena spada do…17 euro za osobę ze śniadaniem. My jednak, doświadczeni poprzednimi latami, wybraliśmy się na postój taksówek. Tam miły gość, troszeczkę pod wpływem (ale tylko troszeczkę :) wskazał nam nocleg u macedońskiej rodziny w sumie za 25 euro, ale bez śniadania. Oczywiście, wizyta u braci Słowian nie mogła się odbyć bez rakii (rakija to samogon produkowany z winogron najczęściej z dodatkiem anyżu - każdy szanujący się gospodarz posiada swój pilnie strzeżony przepis na ten trunek) i degustacji domowego wina. Po tym przywitaniu udaliśmy się na nocne zwiedzanie miasta wraz z degustacją lokalnych dań. Zapachami różnych mięs przyciągnęła nas restauracja Belvedere (położona przy głównej promenadzie nad brzegiem jeziora). Tam po chwili usłyszeliśmy polski język - naszymi rodakami, a raczej rodaczkami okazały się… studentki Uniwersytetu Śląskiego na wydziale filologii słowiańskiej, które przyjechały tutaj w ramach stypendium. Jak widać, Polaka (lub Polkę) można spotkać naprawdę wszędzie.
Następnie udaliśmy się jeszcze na bulwar Makedonski Prosvetiteli, gdzie zakupiliśmy pamiątki. W drodze powrotnej minęliśmy pomnik św. Klemensa z Ochrydy (sv. Kliment Ohridski), do zasług którego możemy zaliczyć m.in. opracowanie języka liturgicznego kościoła bułgarskiego. I tak spokojnie przechadzając się wzdłuż promenady udaliśmy się o północy na zasłużony odpoczynek - w końcu jutro cel: Albania!
Z uwagi, iż śniadanie nie było wliczone w cenę, następnego dnia rano zdecydowaliśmy udać się na posiłek do restauracji w Villi Denarius (położona jest nad brzegiem jeziora). Za 5 euro od osoby zjedliśmy naprawdę pyszne śniadanko (szwedzki stół). Jednym słowem - polecamy macedońskie śniadanka :) Są naprawdę wyśmienite!
Strona:  « poprzednia  1  2  3  4  5  6  7  8  [9]  10  11  12  13  następna »

górapowrót
podobne artykułyPrzeczytaj podobne artykuły
»  Chorwackie abecadło
»  Narty we Włoszech
»  Rzym Milenijny
»  Lastovo - zapomniana wyspa Chorwacji
»  Hvar – wyspa lawendy i rozmarynu
»  Jeziora Plitwickie - cud natury
»  Klasztory w chmurach
»  Kamorra - neapolitańska mafia.
»  Korfu - Zielona wyspa
»  Chorwacja 2001
»  Wakacje w Istro
»  Kreta'2000
»  Czarnogóra - fascynująca różnorodność
»  W adidasach na Olimp
»  Nie tylko dingacz i langusty
»  Choriatiki Salata nad zatoką Mirabello
»  Rzymskie spotkanie
»  Rowerem przez Alpy
»  Dalmacja - Autostradą do raju
»  Dubrownik 2005
»  Stopem po Chorwacji
»  Kreta'2006
»  Szlakiem Baklavy
»  Macedonia - serce Bałkanów
»  Pójść do Rzymu
»  Urok Italii
»  Między niebem, ziemią i morzem
»  Chalkidiki - fabryka wspomnień
»  «Sloboda ili Smrt» jest ich hasłem
»  Albania – kraina kontrastów
»  Dolomity – pzez Czechy, Słowenię, Austrie do Włoch!
»  Sycylia jest jak wulkan
»  Piękna i groźna Trincaria
»  Barwy, smaki i zapachy Krety
»  La Dolce Vita-włoska przygoda
fotoreportażfotoreportaż
» Macedonia - serce Bałkanów - Grażyna Bielawska
górapowrót
kursy walutkursy walut
Włochy (euro) 1 EUR =  4,61 PLN
Grecja (euro) 1 EUR =  4,61 PLN
[Źródło: aktualny kurs NBP]