podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Europa » Kocioł Bałkański 2006-2007
reklama
Olaf Czempa
zmień font:
Kocioł Bałkański 2006-2007
artykuł czytany 3946 razy
Okres do 1997 roku to wielki kryzys związany z tzw. piramidami finansowymi, na których tysiące osób straciło cały swój majątek. Dopiero od tego czasu Albania wkroczyła na ścieżkę rozwoju. Tak w telegraficznym skrócie wygląda historia Albanii.
Teraz przejdźmy już do właściwego opisu:
Wbrew pozorom przekraczanie granicy z Albanią nie jest jakimś niezwykle emocjonującym wydarzeniem, szczególnie dla kogoś, kto wybiera się tam kolejny raz. Nie zmienia to faktu, że wjeżdżamy do jednego z najbiedniejszych państw Europy i to już może się wydawać ciekawe. Przejdźmy jednak do sedna - przy wjeździe do Albanii od Polaków nie są pobierane żadne opłaty - otrzymujemy darmową wizę - Vertetim Hyrje, którą musimy zwrócić przy wyjeździe. Dopiero wtedy pobrana zostanie opłata 1 euro tzw. podatku drogowego (opłata jednorazowa) oraz 1 euro za każdy dzień pobytu w Albanii. Po stwierdzeniu celnika "Polanda, non visa gratis" i geście zachęcającym do wjazdu, kierujemy się do Gjirokastry. Do tego miasta prowadzi bardzo dobra, szeroka droga. W tym miejscu warto zobaczyć kamienne domki starówki, które są pokryte szarymi łupkami - Gjirokastra została wpisana w 2005 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
W tymi miejscu kończy się droga w europejskim tego słowa znaczeniu i rozpoczynamy podróż prawdziwym albańskim traktem. Średnia prędkość podróżna to ok. 30-40 km/h, a więc pozwala na podziwianie pięknych widoków albańskiej części Epiru. Następna miejscowość to Tepelena, w którym znajduje się pomnik albańskiego możnowładcy Ali Paszy Tepeleny. Dalej wśród tumanów kurzu droga ciągnie się do Fieru. Po drodze mijamy oczywiście bunkry, ale również szyby naftowe, w okolicy których roznosi się niemiłosierny smród ropy. Niestety prędkość podróżna wzrasta dopiero w okolicach Lushnjë, a to za sprawą zakończonej budowy drogi szybkiego ruchu z Durrës do Tirany (wg albańskich standardów jest to autostrada:). Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych lat droga od granicy greckiej będzie lepsza, gdyż za Gjirokastrą widzieliśmy sporo koparek i ciężarówek, co oznacza, iż również tam będzie można już niedługo normalnie podróżować.
W Durrës zatrzymujemy się na godzinną przerwę na byrka (albański burek) oraz zakup pamiątek, czyli legendarnego już bunkra-popielniczki oraz niezłego albańskiego brandy - Skanderbega (butelka 0,7 l to koszt ok. 450 leków, czyli niecałe 15 zł). Z uwagi, iż Durrës jest drugim co do wielkości po Tiranie miastem, ruch jest ogromny. Zachowania albańskich kierowców są bardzo interesujące. Obowiązuje zasada - kto większy, ten ma pierwszeństwo. Wyprzedzanie z prawej strony czy też na trzeciego nie jest niczym nowym. Dlatego jadąc samochodem przez Albanię, musimy mieć mocne nerwy i święty spokój. Oczywiście po Albanii poruszają się w znakomitej większości 20 letnie i starsze Mercedesy (tutaj obowiązuje zasada: im starszy, tym lepszy), które są kupowane przez gastarbeiterów - Albańczyków pracujących na Zachodzie. Oprócz tej uznanej marki zobaczymy najnowsze modele innych niemieckich koncernów - VW, BMW itp. Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie - skąd takie auta w biednej Albanii? Otóż samochód to dla Albańczyków świętość.. Mieszkanie może być skromne, ale na pewno nie samochód. Tak to właśnie wygląda w Albanii.
Jadąc z Durrës droga posiada już parametry europejskie, także aż do Shkodry podróżujemy po nowej nawierzchni, co powoduje, iż do tego miasta dojedziemy stosunkowo szybko. Wjeżdżając do miasta od południowej strony naszym oczom ukaże się usytuowany na wzgórzu Zamek Rozafa wraz z pozostałościami katedry św. Stefana. Następnie, przejeżdżamy nad rzeką Drin, by po chwili po naszej lewej stronie pojawia się szeroka rzeka Bunës (w Czarnogórze nazywa się Bojana). W tym momencie musimy zdecydować, którędy chcemy podróżować. Skręcając w lewo, przejedziemy przez wymienioną przed chwilą rzekę i mijając dzielnicę Romów (cygańską) dojedziemy do przejścia granicznego z Czarnogórą w miejscowości Muriqan. Jeśli pojedziemy prosto, naszym celem będzie granica w Hani i Hoti, z której dalej jedzie się drogą E762 do Podgoricy i dalej przez Nikšić w stronę Bośni i Hercegowiny. Ja polecam wariant nr 1 - mały ruch i szybka odprawa. Jak już wcześniej wspomniałem, całkowity koszt przejazdu przez Albanię to 1 euro opłaty drogowej + 1 euro za każdy dzień pobytu w Albanii.
Po opuszczeniu Kraju Orłów, wjeżdżamy do Czarnogóry. Jedziemy ok. 10 km krętą drogą do miejscowości Vladimir. Tam możemy skręci w prawo w kierunku Starego Baru, lub jechać prosto do Ulcinja. Obie drogi łączą się właśnie w Barze, a odległości są podobne. Następnie kierujemy się na zachód, przejeżdżając przez Petrovec na moru, i Budvę. Później możemy albo objechać całą Bokę Kotorską (przejeżdżając przez Kotor), albo jadąc przez Tivat skrócić sobie drogę promem (4 euro za samochód osobowy). Następnie przez Herceg-Novi dotrzemy do granicy czarnogórsko-chorwackiej w miejscowości Karašovići. Następnie ok. 40 minut zajmuje nam dojazd do naszych przyjaciół pod Dubrownikiem. Tam, w znanym nam już od 9 lat miejscu, wybieramy się na ulubioną plażę w pobliskim Orašacu. W ciągu tygodnia wypoczynku udaliśmy się na jednodniowa wycieczkę na Korčulę.
Warto ponadto zajrzeć do nieco oddalonej od Dubrovnika miejscowości Kupari. Przed wojną znajdował się tutaj przepiękny kompleks hotelowy. Niestety działania wojenne zrobiły i popada on w ruinę. W tej samej miejscowości znajdują się jednakże bardzo urokliwe plaże, a z uwagi, iż Kupari leży dosyć daleko zarówno od Dubrovnika, jak i Cavtatu, nie ma tutaj tłumów turystów.
Strona:  « poprzednia  1  2  3  4  [5]  6  7  8  9  10  11  12  13  następna »

górapowrót
podobne artykułyPrzeczytaj podobne artykuły
»  Chorwackie abecadło
»  Narty we Włoszech
»  Rzym Milenijny
»  Lastovo - zapomniana wyspa Chorwacji
»  Hvar – wyspa lawendy i rozmarynu
»  Jeziora Plitwickie - cud natury
»  Klasztory w chmurach
»  Kamorra - neapolitańska mafia.
»  Korfu - Zielona wyspa
»  Chorwacja 2001
»  Wakacje w Istro
»  Kreta'2000
»  Czarnogóra - fascynująca różnorodność
»  W adidasach na Olimp
»  Nie tylko dingacz i langusty
»  Choriatiki Salata nad zatoką Mirabello
»  Rzymskie spotkanie
»  Rowerem przez Alpy
»  Dalmacja - Autostradą do raju
»  Dubrownik 2005
»  Stopem po Chorwacji
»  Kreta'2006
»  Szlakiem Baklavy
»  Macedonia - serce Bałkanów
»  Pójść do Rzymu
»  Urok Italii
»  Między niebem, ziemią i morzem
»  Chalkidiki - fabryka wspomnień
»  «Sloboda ili Smrt» jest ich hasłem
»  Albania – kraina kontrastów
»  Dolomity – pzez Czechy, Słowenię, Austrie do Włoch!
»  Sycylia jest jak wulkan
»  Piękna i groźna Trincaria
»  Barwy, smaki i zapachy Krety
»  La Dolce Vita-włoska przygoda
fotoreportażfotoreportaż
» Macedonia - serce Bałkanów - Grażyna Bielawska
górapowrót
kursy walutkursy walut
Włochy (euro) 1 EUR =  4,61 PLN
Grecja (euro) 1 EUR =  4,61 PLN
[Źródło: aktualny kurs NBP]