podróże, wyprawy, relacje
ARTYKUŁYKRAJEGALERIEAKTUALNOŚCIPATRONATYTAPETYPROGRAM TVFORUMKSIEGARNIABILETY LOTNICZE
Geozeta.pl » Spis artykułów » Arktyka » Spitsbergen - dzika kraina ostrych gór, wody i lodu
reklama
Mateusz Moskalik
zmień font:
Spitsbergen - dzika kraina ostrych gór, wody i lodu
artykuł czytany 10811 razy
Wiosna na Spitsbergenie zaczyna się na przełomie marca i kwietnia. Jest całkowicie inna niż wiosna na kontynencie. Tak naprawdę jest to czas srogiej zimy z temperaturami spadającymi do -40 C, silnymi wiatrami do 50 m/s (180 km/h). Odznacza się jednak tym, że mamy już cały dzień widno oraz wracają pierwsze ptaki do swoich miejsc lęgowych. A co my tam wtedy mamy: bezkresne pola lodowe, pasma górskie, zamarznięte fiordy. Jest więc to wymarzony czas na piesze wędrówki mogące posłużyć jako zaprawę do poważniejszych wypraw polarnych na przykład na biegun. W końcu tacy polarnicy jak Marek Kamiński czy Wojtek Moskal zaczynali właśnie tutaj swoją przygodę z lodem i mrozem. Dla tych którzy jednak uważają, że wędrówki po zamarzniętych fiordach czy lodowcach to "zbyt nisko" są inne atrakcje. Jak wspomniałem zachodnia część Spitsbergenu to głównie góry. To nic, że wysokości trochę ponad 1000 m n.p.m., ale tu się startuje właśnie od tego zerowego poziomu, a nie od dwóch a czasami prawie trzech tysięcy. Trudności natomiast całkiem jak w Alpach i na dodatek wiele z tych gór jeszcze niezdobytych, a co najwyżej mających pojedyncze odnotowane wejścia. Można więc być albo pierwszym zdobywcą, a już na pewno poprowadzić własną drogę w czasami kilkusetmetrowej pionowej ścianie. Jest jeszcze tą porą roku inna możliwość spędzania aktywnie czasu, szybsza. Można zamiast chodzić jeździć. Do wyboru dwie możliwości - zaprzęgi psie i skutery śnieżne. Jazda na skuterze wymaga odpowiedniego ubioru, umiejętności, ale w zamian jest wielką frajdą. Fajnie jest sobie pędzić po bezkresnych polach z prędkością powyżej 100 km/h, czasami nawet do 180 km/h.
Lato oznacza koniec przygód z lodowcami i wspinania w górach. Przyczyną jest ledwo co, ale jednak dodatnia temperatura. Śnieg na lodowcach się topi, pokrywają się one papką wodno-lodową, wzrasta niebezpieczeństwo szczelin, skała staje się bardzo krucha ze względu na specyficzne wietrzenie mrozowe a po fiordach pływają już tylko pojedyncze kry. I właśnie z nimi wiąże się główna metoda aktywnego spędzania czasu. Jest to wtedy raj dla morskich żeglarzy. Co roku rejon Spitsbergenu odwiedza kilkadziesiąt jachtów z różnych stron świata. Na lądzie natomiast rozwija się bujnie rośliny tundry, ptaki Arktyki wychowują potomstwo w swoich gniazdach a wszędzie hulają beztrosko renifery i lisy polarne.
Jednak lato na Spitsbergenie nie jest wieczne i trwa zaledwie dwa miesiące. Roślinność tundry zamiera, ptaki odlatują, zaczyna zachodzić słońce. Nadchodzi jesień. Większości wydaje się, że w tym okresie nic się nie da robić. Jednak jest coś co może wielu zainteresować - lodowce. Można się spytać, co w nich takiego, prawie każdy kto był w Alpach je widział. Jednak nie każdy był w ich środku. Po dwumiesięcznych gwałtownych roztopach woda wyrzeźbiła liczne kaniony na powierzchni lodowca, wpływała do jego wnętrza pionowymi studniami i płynęła w jego wnętrzu. Właśnie z nastaniem jesieni, zanim spadną jeszcze śniegi te miejsca są dostępne. Gra świateł we wnętrzu lodowca, jego "odgłosy" związane z tym, że się ciągle porusza mogą zafascynować nie tylko speleologów, ale także wielu innych, którzy chcieli chodzić po jaskiniach ale odstręczyła ich "brudna robota".
W każdym miejscu potrzebny jest czas spokoju. Taki czas nadchodzi właśnie zimą wraz z nocą polarną. To czas zamarzania fiordów, przykrywania wszystkiego śniegiem i pięknego zjawiska świetlnego - zorzy polarnej.
Należy pamiętać, że Spitsbergen to jednak dzika i niebezpieczna Arktyka. Pogoda zmienia się gwałtownie, skuter może się popsuć w terenie (a godzina jazdy na skuterze to dzień drogi pieszo), lód na fiordzie może się załamać, w górach zejść lawina, na morzu podczas żeglowania przyjść sztorm, a jesienią nadejść gwałtowna odwilż i zatopić wnętrza lodowca. Służby ratownicze gubernatora są bardzo dobrze wyszkolone i przybędą na ratunek praktycznie zawsze i wszędzie. Ale co zrobić w przypadku gdy tak jak wiosną, w wielkanocny długi weekend 2004 roku było w tym samym momencie kilkanaście wezwań o pomoc z praktycznie każdego miejsca na wyspie a śmigłowiec ratowniczy jest jeden. Trzeba być więc przygotowanym na wszystko i liczyć często na siebie i towarzyszy oraz to co się wzięło ze sobą. No i należy jeszcze mieć oczy naokoło głowy bo gdzieś za skałą może kryć się GŁODNY KRÓL ARKTYKI.
Strona:  « poprzednia  1  [2] 

górapowrót
podobne artykułyPrzeczytaj podobne artykuły
»  Droga na Nordkapp
»  Norwegia - rozważania o podróżach
»  Norwegia autostopem
»  Światów ile nie odkrytych wokół?
»  Jostedalsbreen – największy lodowiec stałego lądu Europy
»  365 dni na 77°N - korespondencja ze Spitsbergenu
»  Model zwany niedźwiedziem
»  Majestat surowej przyrody Północy
»  Kto jeździ latem do Laponii?
»  Magia tej wyjątkowej nocy
»  14 dni dookoła Skandynawii
»  Oslo. Skandynawskie metropolie
»  Śladami Trolli
»  Trzy oblicza Norwegii - Fiordy, Lofoty, Nordkapp
»  Przylądek próżności
»  W poszukiwaniu zimy
»  Skandynawia 2008
»  Samochodem dookoła Północnej Europy
»  Czekoladowy kawałek Norwegii
»  Najwyższa kulminacja Gór Skandynawskich – Galdhøpiggen ( 2469 m n.p.m.)
fotoreportażfotoreportaż
» Skandynawia - Robert Remisz
» Norwegia - Agata Pospieszyńska
» Norwegia - Tomasz Ciesielczuk
wyróżniona galeria
» Lofoty - Leszek Janasik
» Spitsbergen - Mateusz Moskalik
wyróżniona galeria
» Norwegia 2006 - Marco Polo
» Przyroda Spitsbergenu - Mateusz Moskalik
wyróżniona galeria
» Zima na Lofotach - Leszek Janasik
górapowrót
kursy walutkursy walut
Norwegia (korona) 1 NOK =  44 grosze
[Źródło: aktualny kurs NBP]